2011-10-10
Archiwum bloga, rok 2005 (3)
Media potrafią zniszczyć, rozwalić na kawałki człowieka. Nie uznają stopnia winy. Jest temat. Da się z tego zrobić Newsa, a wiec wyrok zapada. Dziennikarz, redaktor, naczelny nie zawracają sobie sprawy obroną, procesem odwoławczym, wyznaczają
Sprawa Biedrzyńskiej
19-03-2005 10:55:16
Media potrafią zniszczyć, rozwalić na kawałki człowieka. Nie uznają stopnia winy. Jest temat. Da się z tego zrobić Newsa, a wiec wyrok zapada. Dziennikarz, redaktor, naczelny nie zawracają sobie sprawy obroną, procesem odwoławczym, wyznaczają zawsze tę samą karę bez zawieszenia– ukrzyżowanie, powieszenie, rozstrzelanie słowem, obrazem… Od kiedy to wyrok musi uwzględniać stopień winy? Prawo do obrony? A po co? To tylko zamota obraz, przeszkodzi w jednoznacznej wymowie. A to musi być nośny artykuł, wyrazisty reportaż. Redaktorzy zawsze podkręcają materiały. Jakże wielu znajomych dziennikarzy na to się skarży. Nigdy nie użyliby słów, jakie potem widnieją w tekstach sygnowanych ich nazwiskiem. Ostatnio osoba, która pisała artykuł związany ze mną z bezsilnością w głosie powiedziała – „Przecież wiesz, że nie miałam na to wpływu.”
Ile jest medialnych ofiar? Nikt tego nie zliczy. Codziennie ktoś jest przez media ścierany na proch. Możesz właśnie na to liczyć, że staniesz się ich tylko chwilowym żerem, łupem. Miej nadzieję, że ktoś inny wypchnie cię z pierwszej strony gazety. Ot, choćby taka Adę Biedrzyńska. Tobie dadzą spokój, a na niej powieszą wszystkie psy z okolicy.
Zaprosilismy Adę Biedrzyńską do programu „Nakręcona noc”. Miała być ofiarą tabloidów, może nie do konca ofiarą, a raczej osobą, która kiedyś od nich oberwała. Trochę trywializowałem całą sprawę. Ot, taka prasowa zadyma, po której się uciszyło. Minęły dwa lata od września 2003 roku. Pomyliłem się, przyznam, że nie spodziewałem się spustoszenia jakie wywołała w niej medialna nagonka, której stała się celem. Biedrzyńska jest kłębkiem nerwów. Zaszczutym psem. Boi się każdego dziennikarza, wietrząc podstęp.
Ada Biedrzyńska przyniosła ze sobą wycinki gazet. Brak litości, umiaru był zatrważający. Nie czytam regularnie prasy kolorowej, tabloidów, więc nawet nie zdawałem sobie sprawy, że tzw. sprawa Biedrzyńskiej nie powinna była nigdy przyjąć takich rozmiarów. Przez kilka tygodni, bywało tak, że dzień w dzień, ciągle z łam gazet padały coraz bardziej kąśliwe teksty, opatrzone celowo dobranymi fotografiami Ady. To była egzekucja, a nie rzeczowe podejście do sprawy. Nie znam wielokrotnego zabójcy, pedofila, który by dzień w dzień był na łamach tej samej gazety pod takim jej pręgierzem.
W jej przypadku zatracono proporcję. Wina Biedrzyńskiej, jeśli była, w żadnym stopniu nie zasługiwała na taką zajadłość. Przeprowadzono egzekucję, nie dając jej prawa do obrony. Przed programem „Nakręcona noc” trzeba było ją uspokajać. Obawiała się, że wybuchnie na wizji płaczem i ludzie pomyślą, że gra przed kamerami. Bierze na wzruszenie. A w niej naprawdę to wszystko kipi. Ona ciągle tym żyje. Patrząc na monitory w reżyserce widziałem jak z trudem powstrzymuje się od wybuchu płaczu. Dopiero po programie puściła tama, podeszła do mnie, wczepiła się w moje ramiona i zaczęła przeraźliwie płakać. Czułem się głupio. Bezradny. Chwilę później ktoś z redakcji rzekł mi, że teraz te same gazety rzucą się na mnie, z zemsty. One nie lubią jak ktoś im cokolwiek wytyka. Biorą wtedy człowieka na cel i rozstrzeliwują.
Coraz bardziej narasta we mnie potrzeba zrobienia filmu dokumentalnego „Dziennikarze”, o tej czarnej stronie dziennikarstwa. Kilka miesięcy temu wstępny projekt został złożony w dwójce, leży tam zapomniany.
Kulka w łeb?
21-03-2005 22:52:45
To nie jest fragment dialogu z taniego filmu gangsterskiego klasy B, to polska rzeczywistość. Fragment stenogramu rozmów byłego ministra skarbu Andrzeja Chronowskiego z Mirosławem Borkowskim, byłym prezesem związanej z PZU spółki.
Borkowski: Włożyłeś kij w mrowisko - k... - Andrzej.
Chronowski: - No, ale ja się z tego już nie wycofam, Mirek. Co ja mogę? Jakie mam wyjście - kurna - no?
Borkowski: - Nie wycofasz się, bo już - k... - teraz padło nazwisko.
Chronowski: - No.
Borkowski: - Nie wycofasz się.
Chronowski: - Czyli co - kulka w łeb?
Borkowski: - Nie, Andrzej. Nikt do ciebie nie będzie strzelał, moim zdaniem. Będą chcieli Cię - k... - niestety zniszczyć.
Chronowski: - Oszołoma zrobić.
Borkowski: - Zrobić Cię oszołomem, zniszczyć, zniszczyć publicznie.
Chronowski: - To, to pieprzyć, to - wiesz - to dam radę. Ja się... Wiesz, boję się o kulkę - kurna - tylko, no.
Borkowski: - Nie no, ja nie, nie wiem nic, w tej chwili nic mi nie wiadomo, żeby ktoś chciał cię p...
Bycie politykiem przestępcą bardziej się opłaca
23-03-2005 10:28:52
Obłuda? Hipokryzja? Bezczelność? Takie myśli towarzyszą, gdy słucham rozmowy prokuratora krajowego Karola Napierskiego rozmawiającego z Moniką Olejnik o zeznaniach byłego prokuratora Andrzeja Czyżewskiego. Karol Napierski: - „Jeżeli istotnie tak jest, że oprócz tych słów były jeszcze jakieś dowody to zmieniało by postać rzeczy. Natomiast jeżeli to były tylko te słowa, które słyszeliśmy, no to należy się zastanowić, że czy okoliczność, że pan Czyżewski słyszał rozmowę jakiejś grupy osób na temat jakiegoś polityka, że on tam kogoś osłania, że to jest taka okoliczność, która powala z nóg i które już tego polityka dyskredytuje. Ja osobiście z takim poglądem się absolutnie nie zgadzam, bo w ten sposób najbardziej niewinnego człowieka można spotwarzyć.” No, właśnie panie prokuratorze, dlaczego w przypadku zeznań wymierzonych w polityków stosuje się inną optykę, a gdy chodzi o zeznania przeciwko zwykłym obywatelom taka obawa o „spotwarzenie” nie występuje. Przecież zeznania kluczowego świadka w sprawach tzw. mafii pruszkowskiej ps. Masa są w dużej części także w stylu „słyszałem rozmowę.” Pan Karol Napierski w ten sposób się o nich nigdy nie wypowiedział. Przy tym świadek koronny Masa miał interes w tym by mówić to, co oczekiwały organy ścigania. Pomniejszać swoją rolę, wynosząc na piedestał mafijny innych. Zastanawiające jest także, dlaczego wątki dotyczące polityków w aktach Masy nie mogą skończyć się tym samym co w przypadku zwykłych przestępców, aktem oskarżenia? Ile to już czasu minęło? Pięć lat. Pierwsze zeznanie złożył o godzinie dziewiątej 4 czerwca 2000 roku w Wadowicach w obecności prokuratorów Elżbiety Grześkiewicz i Jerzego Mierzewskiego. Słyszę już prokuratora, który uzasadnia „brak postępowań przeciwko politykom” tym, że zeznania Masy nie uzyskały innego uzasadnienia dowodowego. Tylko kogo one tak naprawdę interesowały? Z zeznań Masy wynika, że były sprawy, które bardziej interesowały organa ścigania i sprawy, np. polityków, które zamiatało się pod dywan. Żyjemy w kraju, w którym bycie przestępcą politykiem zawsze się bardziej opłaca niż bycie zwykłym przestępcą.
Chronowski podsłuchiwał się sam
24-03-2005 10:20:44
Kolejna część sagi szpiegowskiej, mafijnej, gry służb i tym podobnych bzdur a’la James Bond. Okazało się, że senator Andrzej Chronowski podsłuchiwał się sam. W ramach obowiązku obywatelskiego, patriotyzmu Chronowski postanowił za własne pieniądze nabyć sprzęt do tajnych operacji, bo ten dostarczony przez prokuraturę nie zadawalał podsłuchiwanego Chronowskiego. Wyobrażam sobie jak Chronowski z niesmakiem reagował na jakość swoich poidsłuchów zapisanych sprzętem państwowym. Jaką później miał radość, gdy podsłuchiwał sam siebie na swoim sprzęcie. „-Nieudacznicy, nawet podsłuchu nie mogą dobrego założyć.” Poczucie satysfakcji, że jest się dobrym, lepszym od służb. Mam jednak problem, jak w takim razie zrozumieć późniejsze postępowanie Senatora Andrzeja Chronowskiego – wrzask, oburzenie, słanie listów do ministerstwa sprawiedliwości z żądaniem wyjaśnień w związku z bezprawnym podsłuchiwaniem senatora przez samego siebie?
JP2
25-03-2005 11:44:04
To tajny kryptonim w mediach, w których zapanował fatalizm, wszyscy już czekają na złe wieści z Watykanu. Nikt nie życzy śmierci papieżowi Jana Pawła II. Nie w tym rzecz. W czasie „jajka” w Radiu Bis Paweł Sito, szef tej rozgłośni, przemawiając do pracowników, jako życzenie dla wszystkich wyraził „powrót papieża do zdrowia”. W telewizji ten temat wywołuje także lekką nerwowość. Zmęczenie tym tematem, przygotowaniami do tej „złej wieści” jest wyczuwalne. Dyrektorzy anten, redaktorzy przeglądają programy, artykuły… To ta smutniejsza, niewdzięczna, trochę paskudna strona mediów. Jest przygotowany tekst pożegnania, komentarz, w który o Janie Pawle II mówi się już jako o byłym, nieobecnym wśród nas.
Reklamy już sprzedane
Nagranie programu Nakręconej nocy w ramach „Podwieczorka z mózgami” w agencji reklamowej U-boot. Po programie rozmawiamy o tym co się dzieje w mediach w związku ze złym stanem zdrowia papieża Jana Pawła II. O przygotowanych już numerach gazet, nagranych programach, dyżurach w telewizji i radiu. „Zaczęli już nocować w redakcjach”. Na koniec ktoś rzuca z lekkim obruszeniem. „Ale o tym też się powinno powiedzieć, że sprzedano reklamy na okładkach pism, które wyjdą po jego śmierci. Odbyła się swoista gonitwa i licytacja – kto da więcej”.
Oto promyk dla Jana Pawła II
01-04-2005 14:19:11
Kolejny dzisiaj e-mail. E-mailowy „łańcuszek szczęścia” Czy na pewno szczęścia? Przysyłają mi go ludzie dorośli, piastujący poważne funkcje. Co się z nimi, nami dzieje? „Oto promyk dla Jana Pawła Drugiego. Wyślij go wszystkim osobom, które masz na liście. Nie pozwól aby zgasł. W tych trudnych chwilach powinniśmy go wspierać modlitwą. Pamiętaj o tym.”.
Powinien im wyciąć numer
02-04-2005 08:56:58
Piątek. Północ. Nagranie „Nakręconej nocy” z kamilianami, zakonnikami zajmującymi się chorymi i umierającymi, o których rok temu zrobiłem film. Papież umiera w Rzymie, w Watykanie. Słuchawka w uchu uwiera jakoś szczególnie, bo mam być natychmiast poinformowany o jego śmierci, gdyby to nastąpiła w czasie nagrania i przekazać tą wiadomość gościom w studio. Każdy już tylko czeka na złe wieści z Watykanu. Chwilami myślę, że powinien im wyciąć numer i wyzdrowieć. Na kilka godzin przed nagraniem zapada decyzja, że program nie będzie emitowany na żywo. Kiedy komunikuje mi to najpierw zdezorientowany producent Artur Rutkowski i chwile później Nina Terentiew zagryzam zęby, by nie powiedzieć słów, które w tej chwili nie powinny paść. Program zostanie nagrany i wyemitowany później. Mit kontrowersyjności mojej osoby sięgnął już granic absurdu. W studio odeszło wszystko gdzieś daleko… Benek, kamilianin, wyjawił, że wczoraj umarło kolejne dziecko, którym się zajmował. Pracuje w hospicjum dziecięcym. Dzień w dzień przeprowadza z życia ku śmierci kolejne dziecko. Po nagraniu widzę u ludzi smutek, u kogoś łzy w oczach. Dla kogo tak naprawdę zrealizowaliśmy ten program? Dla niego? Dla nas? Dla ludzi?
Niech zgaśnie na chwilę cała Polska
08-04-2005 09:01:52
Treść sms-a: „Zgaśmy światła w piątek o 21.37 na 5 minut!!! Niech zgaśnie na chwilę cała Polska… Proszę prześlij to do swoich znajomych.”
Śmieci wiary, tyle pozostało
11-04-2005 09:37:45
Kiedy słyszę o pokoleniu JP2, o zmianach jakie miałyby nastąpić w Polakach po śmierci Jana Pawła II zastanawiam się, czy media zawsze muszą iść w czarne lub białe? W patos, pychę, naiwność? Nie wierzę w zmiany w Polakach. Ta śmierć zmieniła niewielu z nas. Polska będzie tym samym nieznośnym krajem, z którego wielu młodych ludzi będzie chciało wyjechać, uciec, choć na chwilę. W czym niby to się zmieniliśmy? To samo chamstwo i agresja w czasie jazdy samochodem, ten sam bandytyzm na stadionach, ta sama zawiść w pracy. Te same gęby obłudnych polityków, którzy na chwile przybrali świętoszkowate miny. Wskaźniki przestępstw nie spadły w dół. Znicze z alej i ulic Jana Pawła II zostaną wywiezione na śmietnik i tylko tyle z tego pozostanie. Śmieci wiary, że będzie lepiej, że może się coś zmieni…
Polski hiphop jest wydmuszką amerkańskiego
12-04-2005 16:59:25
Tekst opublikowany w marcowym "Dialogu", miesięczniku poświęconemu dramaturgii współczesnej. Poproszono mnie o odpowiedź na trzy pytania: Co rózni polski hip-hop od amerykańskiego? Jak manipuluje się hip-hopem? Czy kokietowanie polskich hiphopowcówe przez massmedia i zapraszanie ich na salony jest zawłaszczaniem i oswajaniem buntu, a więc odbiera im siłę oddziaływania?
"W Ameryce hip hop ma korzenie buntu, protestu. U nas przez chwile wydawało się, że chodzi o to samo, szybko jednak hip hop stał się tylko marketingowym zjawiskiem. Hip hop wkroczył na salony, jeśli takowe w ogóle w Polsce istnieją. Ze zdumieniem widziałem jak bunt, protest staje się tylko fasadą do rautów, brylowania na bankietach gwiazd polskiego hip hopu. Kasa, kasa. Polski hip hop jest wydmuszką amerykańskiego hip hopu. W większości polscy wykonawcy naśladują, wręcz małpują amerykański hip hop. W Polsce hip hop sprowadził się już tylko do ubrań. Do niedawna „trendy” było mieć sznyt hip hopowy – spodnie z krokiem, bluza, smycz. Sprowadzenie w mediach hip hopu do zakręcenia się na głowie breakdancerów przez papieżem jest najlepszym podsumowaniem, co hip hop wnosi do kultury.
Media. Redaktorzy i dziennikarze co chwila się budzą i widzą w hip hopie dobry temat na napisanie kolejnego tekstu o młodzieży, który ma coraz mniej z nią wspólnego. Hip hop stał się wdzięcznym narzędziem reklamowym. Nie wiemy jak trafić do młodych, sięgamy po sznyt hip hopowy i po sprawie.
Hip hop przestał już oddziaływać tak, jak to jeszcze miało miejsce kilka lat temu. Młodzi odwracają się od hip hopu plecami. Nie trzeba też było oswajać buntu, bo on okazał się tak słaby, jak papierowy łańcuch zawieszany na choince. Przy wieszaniu się rwie. Hip hop stał się hiphopolem i doskonale nadaje się na dyskoteki w byłych popegeerowskich halach, gdzie zresztą znajduje się podstawowa baza koncertowa polskiego hip hopu, skąd wyparto disco-polo."
30-latkowie kontra mistrzowie
13-04-2005 12:39:13
Marcowy miesięcznik „Film” publikuje wywiad z Michałem Żebrowskim w związku z otrzymaniem przez niego „złotej kaczki” za rolę w filmie Magdaleny Piekorz „Pręgi”. Rzadko ktoś w naszej branży filmowej potrafi wprost powiedzieć to, czego doświadczają ludzie młodzi, gdy stykają się z mistrzami, decydentami, starszymi redaktorami. Żebrowski opowiada: „Były naciski, by wyrzucić konkretne sceny, zatrudnić innego kompozytora. Pisaliśmy nawet listy protestacyjne do studia TOR, by nas nie krępowano i pozwolono wypowiedzieć się tak, jak tego potrzebujemy. Jako 30-latkowie jesteśmy wychowani na twórczości mistrzów, ale dojrzeliśmy do własnego patrzenia na kino. Chcieliśmy opowiedzieć tę historię własnym językiem, wrażliwością, duszą i wziąć za to pełną odpowiedzialność.”
Pojednanie kibiców: Zrobiliśmy to, bo była telewizja.
15-04-2005 10:44:07
Dziennikarz "Rzeczpospolitej", Stefan Szczepłek chciał zamówić szalik składający się po połowie z barw i emblematu Legii oraz Polonii. Jeden z producentów bardzo zdziwiony, stwierdził, że ewentualnie mógłby uszyć kilka sztuk specjalnie dla dziennikarza, pod warunkiem, że nie powie on nikomu, skąd je ma. Gdyby się rozniosło, mógłby mieć nieprzyjemności. Dziennikarz przypomina nieśmiało, że pod kościołem św. Anny piłkarze, działacze i kibice Legii oraz Polonii, w obecności księdza, związywali szaliki na znak pojednania, więc może przyszła pora na zrobienie jednego, wspólnego dla dwóch klubów. – „O czym ty mówisz – usłyszał na tę propozycję od kibiców. - Myśmy to robili, bo przyjechała telewizja”.
Latkowski, co ty k...
17-04-2005 10:57:25
Artykuł opublikowany przez "Dialog" "Polski hiphop jest wydmuszką amerykańskiego, rozpowszechniony potem przez sieć, wywołała to, czego się spodziewałem, agresje urazonych środowisk hip hopowych. Moją skrzynkę zalewa fala e-maili typu: : "chujoza z Ciebie straszna frajerze, Żebyś zgnił Ty ssaczu pałek nastoletnich chłopców. Hip hop da jeszcze Ci popalić. Kryminał powoli wchodzi w kwestie rymu, chujozo zajebana. Chciałbym Cię spotkać... oj chciałbym. (From: mfuxxx@o2.pl). Albo: Latkowski co ty kurwa wiesz o rapie zyjesz tym na codzien zyje undergroundem ty wiesz co to kurwa prwadziwy rap...(From: outline@tlen.pl ). Do tego należy dodać disy w utworach gwiazd i gwiazdeczek hiphopowych, do których były adresowane słowa krytyczne w tym króciutki artykule, bo nie przecież do słuchaczy hiphopu, dla których hiphop oznacza jeszcze iedowaość, szczerośc.
Rywin w więzieniu
18-04-2005 20:06:23
„Pierwsze kroki Lwa Rywina w więzieniu na Rakowieckiej. Już od poniedziałkowego południa na bohatera najgłośniejszej afery III RP oczekiwał tłum fotoreporterów i dziennikarzy. Kilka minut przed 15. pod bramę więzienia podjechały dwa luksusowe bmw. W jednym za zasłonką siedział mężczyzna w garniturze. Kiedy fotoreporterzy rzucili się robić zdjęcia, kilkadziesiąt metrów dalej przystanęła toyota, z której po cichu wyskoczył Rywin i błyskawicznie zniknął za drzwiami więzienia. Kompletnie zaskoczeni dziennikarze powtarzali tylko: - "Jak w filmie". (Rafał Guz)
Czytając pierwsze doniesienia prasowe, należy mieć nadzieję, że siedzący w więzieniu Lew Rywin nie poniesie kary dodatkowej wymierzonej przez media. To pisanie o tym, co zjadł na śniadanie, z kim i gdzie siedzi jest dla niego kolejna dolegliwością. Pozbawieni jej są zwykli przestępcy – mordercy, pedofile, gwałciciele. Dzień wcześniej rozmawiałem z Mariuszem Kuczewskim, dziennikarzem Faktu, który trafił na okładkę z zakrwawionym łukiem brwiowym. W szarpaninie z Rywinem o aparat fotograficzny został nim uderzony. Mariusz był zaskoczony nerwowością Rywina. Musiał być kłębkiem nerwów, bo znam Marcina Kuczewskiego i nie jest to typ dziennikarza, który jest atakujący, prowokujący. Obraz Lwa Rywina w tych dniach, gdy czekał na decydującą decyzje sądu jest smutny. Tak, smutny. Współczuję mu. Bo wystarczającą dotkliwą karę już ma siedząc za kratami. W świecie, który nie wygląda tak „jak w filmie”. Rywin został ukarany, odsiaduje teraz wyrok i powinny go też obowiązywać elementarne prawa człowieka, by kara więzienia nie zamieniała się dla niego w torturę psychiczną czynioną rękami mediów głodnych sensacji.
PapaRatzi
20-04-2005 09:48:43
Wczoraj wybrali nowego papieża Benedykta XVI. „Dzień dobry, Już dwa dni temu żartowano na niemieckich forach internetowych, że w Watykanie nadszedł czas dla PapaRatzi. Miłego dnia. Redakcja” Tymi słowami rozpoczął swój dzisiejszy serwis prasowy „Press.” Na jednym z forum internetowym znajduję wpis. „TVP z „wiecznym paskiem”. Wciąż na coś czekamy. Obecnie na "dym," o czym musimy być non-stop
poinformowani i do tego wciągnięci w oczekiwanie (słowo "CZEKAMY"). Następnie będziemy czekać na pontyfikat, następnie na.... i chyba już tak zostanie :((((((”
Reklama cmentarza
21-04-2005 12:27:45
W ”Życiu Warszawy” reklamuje się warszawski Cmentarz Komunalny Południowy. Oferta jak najlepszego ośrodka wypoczynkowego w Zakopanym lub Mikołajkach. „Dogodny dojazd.” „Ceremonie w eleganckich wnętrzach.” Przy tym to wszystko jest atrakcyjne cenowo. Cmentarz także oferuje rabaty. „Niskie opłaty za miejsca na pochowanie.” Na koniec mamy jeszcze „możliwość urządzenia grobu za życia”.
Nagroda artystyczna
26-04-2005 08:43:12
„Nagroda artystyczna przyznana za wybitne osiągnięcia twórcze okazała się być zakamuflowaną kampanią promocyjną marki która ją przyznaje – pisze na swojej stronie Leszek Możdżer. I wyjaśnia dalej: – „Nieobecność laureata na wręczeniu uniemożliwia wykorzystanie jego twarzy i wizerunku, który miałby być kojarzony z tą marką. W tym przypadku chodzi o wódkę. Na wieść o niemożliwości mojego pojawienia się na ceremonii, kapituła odstąpiła od przyznania nagrody pomimo wcześniejszego, oficjalnego powiadomienia i gratulacji. Człowiek się uczy całe życie. Artyści! Wódka szkodzi zdrowiu!”
Afera złomiarska wg. Owsiaka
26-04-2005 18:34:06
Jurek Owsiak nagle odkrył, że Wiktory stały się "instytucją wzajemnej adoracji" i są od lat przyznawane w tym samym gronie. A niby inne nagrody nie są obarczone tym grzechem? Dodałbym jeszcze, że w tym samym gronie od lat odbywają się te i inne bankiety. Owisiak pisze w liście otwartym: „(...) W tym roku kategoria "Specjalnego Super Wiktora" jest dla mnie absolutnym przelaniem kropli kołtuństwa, nonszalancji i dyskredytowania wszystkich wcześniej wręczonych Wiktorów. Jeżeli już są one przyznawane samym sobie, ponieważ pan Zygmunt Solorz-Żak, właściciel telewizji Polsat, odbierany jest tylko i wyłącznie jako biznesmen, a Wiktory nie temu miały służyć, to ta kategoria i ten werdykt, podejrzewam - Pański, jest po prostu skandalem. Dlatego osobiście zrzekam się wszystkich przyznanych Wiktorów i proszę mi podać adres, na który mogę wysłać ten cały stworzony przez Pana złom. (...) Z wyrazami szacunku. Wyobrażam sobie teraz Jurka Owsiaka, który robi przegląd w gabinecie, toalecie, piwnicy, garażu i wyciąga liczne statuetki nagród jakie otrzymał, by wywieźć je wszystkie na złom. Chyba, że się mylę i inne nagrody, wyróżnienia nie są przyznawane przez „towarzystwa wzajemnej adoracji. Może by tak Jurek Owsiak podał jedynie słuszną listę nagród, które można odebrać bez „obciachu”. A co z hasłem „róbta co chceta”.
Felieton opublikowany na łamach dziennika Metropol, w dn. 12 maja 2005.
Sito zawieszony
28-04-2005 10:32:36
Jak zwykle rano robię kawę, włączam notbooka i ospale przebiegam po liście witryn internetowych. Kiedyś wpierw chodziłem do kiosku po gazety, poranna prasówka to ulubiony, pielęgnowany rytuał rozpoczęcia kolejnego dnia. Obecnie czytam już tylko ich wersje elektroniczne. Czasami przebywając w hotelu, jeszcze ulegam staremu zwyczajowi. Na pewno dzisiaj nie szukałem złych wieści, jednak zawsze się one trafiają. „Jak dowiedział się wortal Wirtualnemedia.pl dyrektor, redaktor naczelny Polskiego Radia BIS - Paweł Sito - został zawieszony w obowiązkach.” Stało się to po zaledwie dwóch miesiącach pełnienia przez Pawła funkcji. Odkładam z kolan notbooka, chwytam za telefon i dzwonie do niego. Dawno nie słyszałem jego głosu tak mrocznego. On, tętniący wiarą, energią, ostatnio wręcz wytykałem mu ten nieznośny optymizm, teraz z „podciętymi skrzydłami.” Tylko cóż mogę mu powiedzieć? Rozmawiamy kilkanaście minut. Jakże wymowny był nasz wspólny program „Nakręconej nocy” z Radiem Bis - „Walka pokoleń, młodzi kontra starzy”. Wtedy Paweł wierzył, że można zmieniać stereotypy, mechanizmy rządzące m.in. mediami publicznymi, które są idealnym środkiem konserwującym dla „starych”. Załatwiły go cztery pisma, które niektórzy mogliby nazwać po prostu donosami. Kawa ostygła. Wylewam ją do zlewu. Robię następną, ale już dzisiaj nie będzie mi tak smakowała.
Egzekucja z pierwszych stron gazet
28-04-2005 11:02:57
Tytuły pierwszych stron: „Judasz. To on donosił na papieża.” „Czy ktoś mu uwierzy?” (Super Express). „Ojciec Hejmo był informatorem bezpieki” (Rzeczpospolita), „Ojciec Hejmo donosił na papieża” (życie Warszawy).
Dowcip o Glempie
30-04-2005 12:56:15
Szymon Hołownia w felietonie „Karawany”, zamieszczonym w tygodniku OZON pisze: „W ubiegły wtorek, gdy jeszcze trwało konklawe, Polskę obiegł przekazywany SMS-ami dowcip: „A jeśli nad Kaplicą Sykstyńską uniesie się czarny dym? To znak, ze wybrano kardynała Glempa”. W ciągu dnia dowcip ewoluował, by po południu pojawić się w innej postaci: „A jeśli dym będzie się unosił przez 45 minut? To znak, że kardynał Glemp zasnął i nie wyłączył piecyka.” Dawno w Polsce nie można był przeczytać w prasie (poza tygodnikiem „NIE”) tak wprost wypowiadanych poglądów na temat hierarchów naszego kościoła. Czy teraz wreszcie bez pompy zaczniemy mówić wprost o polskim kościele? Jego rzeczywistej roli? Czy nauczymy się wytykać błędy hierarchom polskiego kościoła?
Jeleni śmiech
Zobacz także
Edward Mazur, zgodnie ze stosownymi artykułami amerykańskiego kodeksu, oświadcza niniejszym, co następuje:
Błędne informacje przesłane przez Gazeta.pl
Dzisiaj, 1 stycznia 2012, Newsletter Gazeta.pl o godzinie 01:54:49 rozesłał informacje: " Kaczmarek, Kornatowski i Netzel zatrzymani przez ABW. ABW zatrzymała po 7 rano Janusza Kaczmarka - byłego szefa MSWiA, Konrada Kornatowskiego - byłego szefa policji i Jaromira Netzla - prezesa PZU. Prokuratura zapowiada postawienie im zarzutów utrudniania śledztwa ws.akcji CBA w Ministerstwie Rolnictwa."
Najsłabsza w proteście przeciw Acta jest Warszawa (jakaś garstka protestuje, w porównaniu do innych mniejszych miast w Polsce), ale taka jest Warszafka.
Awantura wokół zwiastuna nowego filmu Sylwestra Latkowskiego "Człowiek z Lasu. Polska Lokalna". Władze Włoszczowy poczuły się dotknięte i zapowiedziały interwencję w "odpowiednich instytucjach i organach". - To forma nacisku - twierdzi dokumentalista.