|
Jakaś terapia
Ewa Woydyłło, psycholog z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie mówi w Dużym Formacie dla „Gazety Wyborczej”: - „Może te zdjęcia ze śmietnika to część terapii, jakaś technika, która pomagała mu rozwiązać problem dziecka. Wyobraźmy sobie taką sytuację - na kanapie siedzi zgwałcona przez ojca dziewczynka. Milczy i płacze. On chce jej pomóc. Mówi: Wiem, co się stało. Dotykał cię tu i tu, tak? Wiem, czujesz się obrzydliwie brudna. Chcę ci pokazać, że taka nie jesteś. Skrzywdzona - tak, ale nie brudna. Rozbierz się. Robi jej zdjęcie, które potem wspólnie oglądają. Popatrz, tak cię widzę. Nie jesteś brudna. Jesteś w porządku. Dlaczego zdjęcie, nie lustro? Bo w lustro patrzyłaby swymi oczami.” A na zdjęcia patrzyłaby niby jakimi oczyma? A może pani psycholog sprecyzowałaby jak nazywa się ta technika, a nie mówi „jakaś technika”? Kolejny psycholog zwolennik eksperymentowania na dzieciach? Czy psycholog, który wykorzysta swój autorytet wiedzy by uzasadnić zbrodnie dokonywane na duszy dzieci, jeśli to ma pomóc koledze po fachu? Czy pani Ewa Woydyłło także wydaje się wyznawać pogląd zawarty w książce ...
|