|
Wypad na Mazury
Jednodniowy wypad na Mazury, by zrobić dokumentacje do koncertu "Milkshop". Chwilowe wyrwanie się z miasta uświadomiło mi, że nazbyt pędzę. Film po filmie. Muszę zwolnić. Gdzieś trzeba wyrzucić z siebie setki ludzi, którzy niepotrzebnie zagracają mnie sobą, moim takimi a nie innymi relacjami z nimi. Nie potrafię nawet przystanąć na trzy dni. Wszędzie biorę ze sobą laptopa i nawet w głuszy łączę się przez Internet ze światem. Kiedyś potrafiłbym zdjąć buty i gołymi stopami przemierzać przez łąkę. Dzisiaj patrzę na nią zza szyb klimatyzowanego samochodu.
|