|
Wielki brat
Zdjęcia do „Nakręconej nocy”. Stoję na ulicy Pięknej, po drugiej stronie mam przed oczyma ambasadę. Miejsce, gdzie zawsze znajduje się mniejsza lub większa kolejka za wizami. Oznakowany samochód TVP, oznakowana ekipa. Nie zamierzam wejść do ambasady. Podchodzi do mnie ochroniarz z ambasady i chce mnie wylegitymować, potem jego szef. Pytam, na jakiej podstawie prawnej pracownik ochrony, legitymuje na ulicy polskiego obywatela. Przychodzi rzecznik prasowy. Pyta, czy mam zgodę na wejście do ambasady. Odpowiadam, że nie chcę do niej wchodzić. Myślę, gdzie jestem? Patrzę na chodnik - na płytach nie napisano eksterytorialny teren, należący do USA. W międzyczasie ekipę otacza policja. Ochroniarz wydaje polecenie policji i ta pokornie legitymuje mnie i przez blisko kwadrans naradza się, co robić z górą. Puszczają nas, a we mnie narasta poczucie niesmaku, że żyję w kraju, w którym łamie się prawa: cywilny pracownik ambasady chce wylegitymować Polaka stojącego kilkadziesiąt metrów od ambasady, wydaje bezprawne polecenia policji, a ta gorliwie je wykonuje. Pojęcie nowego, pachnącego gumą Wrigleys Wielkiego Braciszka jest bardzo trafne, jak ...
|