|
Telewizyjna indoktrynacja
Czytam wywiad Sławomira Zielińskiego, byłego dyrektora Dwójki, który wyjawił Michałowi Figurskiemu: „Robert Kwiatkowski powiedział do mnie i do Niny Tierentiew: "Jeżeli nie wygramy referendum, to ja was zwolnię, to będzie wasza klęska, a ja się podam do dymisji". Tak było. I ja biegałem za scenarzystami, żeby w "Klanie" o tym mówili, Nina, żeby w "Na dobre i na złe" czy w "Złotopolskich". To były takie czasy - albo to wygramy, albo do widzenia, pakujcie się stąd.” Oczywiście to była manipulacja w tzw. "słusznej sprawie", ale jest w tym coś obrzydliwego, ta chęć grzebania ludziom w głowach poprzez ich mamidła, czyli tasiemcowe seriale, których stężenie w telewizji publicznej staje się wręcz absurdalne, no chyba, że wzorcem jest Brazylia. Tam też do propagandy wykorzystywano telenowele.
|