|
Moja anomia
Jednym tchem przeczytałem książkę Marii Wiernikowskiej „Zwariowałam”. „Widziałam Klewki i PGR na Woronicza; cyrk na Wiejskiej i trzeci świat w środku Warszawy (…) To jest intymny dziennik nieudanego śledztwa. Moja anomia.” – pisze na obwolucie. Nawiedzona, tak o Marii ostatnio się mówiło. Może nadal mówi. Ostatnio się mniej spotykam z ludźmi ze światka, branży, czy jak tam się oni zwią. Straciłem kontakt z tymi, którzy przede wszystkim zajmują się mówieniem o innych, inaczej mówiąc plotkowaniem. W jej nieudolnym śledztwie dziennikarskim (ale jakże w takim razie było nieudolne śledztwo dziennikarskie w sprawie Rywina!) przewija się głęboka prawda o naszej Polsce. Przy tym ma rację Ryszard Kapuściński mówiący do Marii Wiernikowskiej: „Można głośno powiedzieć najgorsza prawdę… i nic. Nic się nie dzieje.”
|