Od czego należy zacząć likwidację patologii występującej na rynku farmaceutycznym?
Przede wszystkim należy przemeblować całe Ministerstwo Zdrowia. To nie jest jedyna i pierwsza afera w tym Ministerstwie. Pytanie, jak tam działa nadzór? Zastanawiające jest to, że CBA nie zainteresowało się Ministerstwem. A powinno, choćby od momentu, gdy w obrębie Ministerstwa zaczął działać zespół pracujący nad nową ustawą farmaceutyczną, gdzie pojawili się przedstawiciele firm farmaceutycznych. To nie jest powód, by się tym zainteresować?
Czy kolacje z lobbystami są problemem dla polityków?
Czasami okazuje się to nasz znajomy. Jednak jeśli rozmowa przechodzi na inne terytorium niż towarzyskie, to powinno się ją od razu uciąć. Jeśli interlokutor jest uciążliwy, to się ogranicza znajomość. Nie jest tak, że ktokolwiek zmusza polityka do bycia politykiem.
Czy minister Bogusław Piecha powinien się nam wytłumaczyć z kontaktów z przedstawicielem firmy Servier Robertem Pachockim?
Pan Bogusław Piecha powinien to wytłumaczyć, bo każdy polityk, funkcjonariusz publiczny, powinien działać w sposób jawny. Natomiast ja bardziej bym wolała, by organy do tego powołane to wszystko wytłumaczyły.
Jakie organy?
Prokuratura. Jest wystarczająco dużo przesłanek, by wszcząć postępowanie w tej sprawie.
A CBA?
W ogóle nabieram przekonania, że znaczenie korupcji nie jest do końca jasne dla pana Mariusza Kamińskiego, on nie potrafi zdefiniować tego problemu. To jest połowa nieszczęścia i jeśli do tego wpisuje się polityka, to mamy sos, taki jaki mamy. On idzie na łatwiznę, bo najłatwiej jest być politykiem jak się urządza rzeczy spektakularne, mącąc ludziom w głowach. Tylko pytanie, czy o to chodzi w istnieniu CBA?
Chce Pani powiedzieć, że łatwiej łapać lekarza łapówkarza niż grubą rybę biznesu farmaceutycznego?
Zwracam uwagę na jedną rzecz. Skorumpowany lekarz jest instytucją jednoosobową. Jak pan wchodzi w taką sprawę jak doktora G., to ma pan tylko jego i nieznanych ludzi. Jest małe prawdopodobieństwo, że ktoś wpadł z polityków, kolegów. Jak się pan zabiera za taką rzecz jak leki, to się panu może trafić koalicjant, przyjaciel polityk, kuzyn. Może pan niechcący kogoś zapuszkować. Tak omal nie doszło w sprawie Lipca. Takie jednoosobowe akcje jak doktor G. są bezpieczne.
W sprawie Bogusława Piechy pojawia się Robert Pachocki, przedstawiciel firmy Servier, uznawany za króla lobbystów branży farmaceutycznej. Nie ma go jednak w wykazie osób wykonujących zawodową działalność lobbingową na terenie Sejmu. A to dzięki niemy były wicemarszałek Sejmu z ramienia LPR, obecny sędzia Trybunału Stanu Marek Kotlinowski, wystąpił z interpelacją w interesie firmy Servier. Na liście jest tylko osiem osób.
Jakby pan sięgnął do moich komentarzy dotyczących powstawania ustawy lobbingowej, to wtedy powiedziałam wyraźnie, ta ustawa jest bardziej szkodliwa niż służy przejrzystości. Wszyscy wyjdą z założenia, że jest wreszcie ustawa i po problemie. Czujność zwiędnie. Nie zrobiono niczego więcej. Prawdziwi lobbyści siedzą w restauracji, na bankiecie, a nie widnieją w sejmowym wykazie. Wolą, że by ich w Sejmie nie było widać.
Rozmowa z Markiem Balickim
(fragment telefonicznej rozmowy z 25 listopada 2005 r.)
Wśród nich znalazły się leki, które nie znalazły się w obrocie, i takie leki później się wykreśla. Ale to nie minister proponuje…
Ale były cztery leki…
No, tak… Zarejestrowane były, ale nie były w obrocie.
To informacja od wiceprezesa NFZ Michała Kamińskiego
Ten pan chyba na siebie donos składa. Albo za coś próbuje się odegrać. Według zasady na bazarze Różyckiego, według której należy krzyczeć kradnąc – Łapaj złodzieja. Wniosek składa firma, firma ponosi odpowiedzialność za wniosek. Na Andrzeja Kleszczewskiego był podpisany wniosek do prokuratury, ponieważ on składał te wnioski., które zawierały nieprawdę, a zespól nie bada zgodności z prawdą, bo tego prawo nie przewiduje. Odpowiedzialność ponosi podmiot odpowiedzialny. I na takich samych prawach przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia, jak Narodowego Funduszu Zdrowia rozpatrywali te wnioski. Niech pan spyta, dlaczego przedstawiciele NFZ nie zgłaszali uwag? Z tego nie ma żadnej szkody. Traci tylko ten, który nie zdąży wprowadzić produkt, do obrotu. Gdyby ktoś wydawał pieniądze na nieistniejące leki, to zgoda.
Jaka jest prawda o pana kontaktach z Andrzejem Kleszczewskim?
Nie znam go osobiście. Spotkałem go oficjalnie raz w życiu jak był w ministerstwie zdrowia.
Twierdzi Pan, że pojęcie leków duchów nie istnieje?
Leki duchy dotyczą rejestracji a nie wpisywania na listę. Podmiot odpowiedzialny – to firma. Przecież jesteśmy w kapitalizmie, nie w komunizmie. Nie ma służb, które sprawdzają każdy wniosek. Firma, która podpisuje wniosek, bierze za niego odpowiedzialność.
Zanim się coś wpisze, powinien być proces kontrolny.
Prawo na to nie pozwala.
Czyli każdy może wpisać co chce, wy przystawiacie pieczątki i na tym koniec?
Nie rozumiem.
Jakiś sposób weryfikacji powinien istnieć?
Wniosek jest składany w ciągu roku. Nie jest konieczne wcześniejsze wskazanie leku w obrocie. Lek jest zarejestrowany i może nie być wpisany na listę refundacyjną i może nie być wprowadzony do obrotu. Potem jest wykreślany. Część leków traci rejestracje i są wykreślane. Pan szuka problemu, którego nie ma. |