Pamiętam filmiki wyświetlane w czasie lekcji Obrony Cywilnej w PRLowskiej szkole. Miały nieznośną nachalność propagandową. Czy współczesne przykłady filmowej propagandy Wojska Polskiego są lepsze?
Pierwszy z góry przykład propagandy tak bije amatorszczyzną po oczach, że każdy film z uroczystości weselnej wydaje się być arcydziełem sztuki filmowej. Nawet nie wysilono się, by w napisach użyć polskich znaków. Być może osoby realizujące i zatwierdzające ten krótki film uważały, że nie warto sobie tym zwracać głowy, skoro do wojska i tak garną się ci, którym do szkoły nie chciało się nosić tornistra i plecaka.
Poniżej nie jest lepiej.
Wadą tych wszystkich propagandowych reklam Wojska Polskiego jest wyłącznie epatowanie techniką wojskową. Brak emocji. Nie ma w nich życia. Razi nuda. Teoretycznie filmy mają przyciągnąć do armii młodych ludzi, a skierowane są do polityków i urzędników ministerstwa obrony. Czyżby tymi filmikami poprawiali sobie samopoczucie? Z ekranu bije przekaz – Jest świetnie. Oto, jaką mamy nowoczesną armię!
Pozytywne jest tylko to, że urzędnicy ministerstwa obrony narodowej wiedzą, że jest coś takiego jak internet i YouTube. |