| U Maxima w Gdyni |
19-04-2008 |
Wróciłem z Trójmiasta. Wystawiono do licytacji nocny lokal „Maxim” w Gdyni-Orłowie. W Polsce znają ten lokal z piosenki zespołu Lady Pank. Nocny klub, w który Nikoś, w 1974 roku stał na bramce, a potem z trójmiejskimi gangsterami integrował się z gwiazdami show biznesu.
|
Rozmówcy z Trójmiasta szykują się na ostrzał, który padnie z poważnych tytułów prasowych wymierzony w Ryszarda Krauze i związanych z nim osób. Ubolewają, że nie wiedzą, czym wszystko się zakończy.
Tylko jeden rozmówca wspomniał o wymianie abp. Gocławskiego na abp Głódzia, i ani nie ubolewał ani się cieszył. Protest bardziej żyje w mediach niż wśród ludzi z Trójmiasta.
- Kto naprawdę z tych krzyczących przeciwko abp. Głódźowi chodzi do kościoła co niedziele? – powiedział.
Ludzie Tuska, wywodzący się z Trójmiasta zaczynają cierpieć na chorobę władzy i już mają problem z odbieranie telefonów od swoich znajomych. Typowe.
Przed wyjazdem miałem smutną rozmowę z policjantem, który zwracał uwagę na to, że u niego nic się w firmie nie zmienia. Nadal trwa choroba na Naj. Powołuje się kolejne ekipy z najlepszych policjantów, najlepszych analityków. Potem okazuje się, że ci Naj nie mają nic takiego w swoim zawodowym dorobku. Ile może być tych Najlepszych? I czy jeśli się powoła ekipę najlepszych policjantów do sprawy Olewnika, to w sprawie Papały nie ma już Najlepszych, i czy Najlepszych starczy do innych spraw? |
|
Zobacz również ...
|
|