| Gadzinowskiego flaszka z Głódziem i wstręt Dorna, czyli PIS wreszcie uznał tygodnik „Nie” |
03-05-2008 |
 Z prezydium Rady Programowej TVP usunięto medioznawcę popieranego przez PO. Na jego miejsce członkowie Rady, związani z PiS i LPR, wybrali dziennikarza tygodnika "NIE" Piotra Gadzinowskiego - ustalił "Newsweek" (Joanna Tańska).
Przypomina mi się niezadowolenie Ludwika Dorna, gościa programu Konfrontacja, który widząc wypowiedź dwóch dziennikarzy tygodnika „Nie”, obruszył się na to, uważając, że nikt nie powinien dawać prawa głosu dziennikarzom pisma, którego naczelnym jest Jerzy Urban. Pamiętam, jak kiedyś chciałem zaprosić do studia Jerzego Urbana i jak na to reagowali prawicowi politycy i publicyści. Przygryzali wargi, jak widzieli go później na ekranie monitora, puszczonego z taśmy.
|
Czyżby politycy w PIS uznali wreszcie tygodnik „Nie” za taki sam wartościowy tytuł jak reszta prasy? Nie? Rozumiem, że Ludwik Dorn i tym razem zaprotestował. Wsparli go w tym inni PIS-owscy politycy, którzy bronili abp. Słwoja Leszka Głodzia, gdy ten stawał się metropolitą Gdańskim. Przecież jeszcze kilka dni temu Piotr Gadzinowski na swoim blogu pisał:
„Głódź był stałym , abonamentowym wręcz bohaterem publikacji w " Nie". To u nas został " Flaszką " ochrzczony, my potem sławiliśmy jego miłość do gorzały i chłopaków z żandarmerii wojskowej.
Kiedy Głodź służył u Kwaśniewskiego -zwierzchnika sił zbrojnych, to bywał na corocznych przyjęciach wydawanych przez ówczesnego prezydenta.
I ja tam też bywałem. I zawsze musiałem oganiać się od podchmielonego hierarchy polskiego Kościoła kat. Głódź po wypiciu płynów alkoholowych przypominał sobie wszystkie / !!!/ publikacje z " Nie" poświęcone jemu. I z flaszką w garści, najpierw wyszukiwał , potem dopadał mnie. Chciał byśmy się napili, i po wypiciu flaszki przynajmniej, polubili się (…)
Problem w tym, że piję, jak na Polaka, rzadko. A jeśli już , to tylko z tymi, których wcześniej choć trochę polubiłem. Jedynie kurtuazyjny taost dopuszczam ze wszystkimi. Radośnie, towarzysko pić mogę tylko z osobami miłymi mi. Rzadko niestety.
Głodzia nigdy nie lubiłem. Pomimo jego corocznych prób wciskania mi rozkochujących płynów, inaugurowania zakochania przez uchlewanie, nigdy go nie polubiłem.”
Hipokryzja polityków rozdzierających szaty w obronie mediów publicznych wzbudza odruch wymiotny. Ich wiarygodność zawsze można zrewidować poprzez konkretne decyzje personalne w mediach. I cieszyć się tylko można, że Piotr Gadzinowski idzie w górę, przynajmniej trochę „zasmrodzi” im powietrze swoim brakiem politycznej poprawności. |
|
Zobacz również ...
|
|