
Prokurator Piotr Jasiński miał być tym „dobrym szeryfem” w sprawie porwanego i zabitego Krzysztofa, przekonywała mnie rodzina i prawnicy Olewników, z czasem okazało się, że nie jest to „szeryf bez skazy”.
Śledząc ostatnie doniesienia medialne zauważam coś niepokojącego, staje się on wybitnie czarną postacią sprawy Krzysztofa Olewnika. Jakby to on odpowiadał za skandaliczne błędy w śledztwie, które doprowadziły do śmierci porwanego Krzysztofa. Jakoś nie słyszę o postępowaniach dyscyplinarnych wobec innych prokuratorów.