menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Sytuacja zaczyna normalnieć? Poranna rozmowa na skypie... 14-06-2008
Sylwester:  zdałem sobie sprawę, że od dwóch lat żyję w odpychającym świecie... patrzenie poprzez niego na rzeczywistość staje sie nieznośne... pęka też wiara, że może być inaczej...
R: jednak może, jesli spojrzeć na to wszystko z perspektywy ostatnich dziesięciu lat, to chyba jednak, choć z ogromnymi kłopotami, sytuacja zaczyna normalnieć.
Sylwester: nie wiem
R: może to wszystko idealizuję; ale mam wrażenie, że sztama między światem policyjnym a gangsterskim nie może być już tak silna jak jeszcze niedawno, a media publikują na ten temat nieco więcej informacji
Sylwester: niestety nikt z esbeckiej mafii nie czuje sie zagrożony, pomimo że upływa czas, więcej, nadal czują się dobrze...wprowadzili w swoje interesy rodziny... i niby teraz ma być inaczej, skoro w zdegenerowany sposób kolejne pokolenie coś dostało? Obok mnie mieszka kilku takich następców tatusiów... Kiedyś nie kojarzyłem, dlaczego patrzą na mnie dziwnym wzrokiem, potem okazało się, kim oni są...
R: to prawda; ta świadomość bywa co najmniej bulwersująca. jeszcze wyraźniej widać to poza warszawą. czsem spotykam (...)kolegów z podziemia z małych ośrodków. nie dość, że w latach 70. i 80. zakres represji w stosunku do nich był znacznie większy niż w Warszawie, to jeszcze teraz spotykają swych dawnych prześladowców opływających w dostatki; a  oni sami mają kiepskie pensje albo głodowe emerytury. stąd ich frustracja. nie podzielam ich fascynacji pisem, ale psychologicznie mogę zrozumieć taką postawę

(8) komentarzy / + dodaj komentarz
Należy się z tym po prostu pogodzić
Autor: gk98
2008-06-14 15:05:37
....

noc długich noży
Autor: lumio
2008-06-14 17:24:44
JEDNAK COŚ Z TYM TRZEBA ROBIĆ - PO PROSTU INSTYTUCJE KTÓRE SĄ ,MAJĄ DZIAŁAC PRAWIDŁOWO. TAK BYŁO ZA ZIOBRY
KTÓREGO PROKURATORZY BALI SIĘ BARDZIEJ NIŻ GANGSTERÓW. A PROKURATURA BYŁA CAŁY CZAS W LATACH DZIEWIEDZISIĄTYCH I SŁUŻBY SPECJALNE TEŻ BYŁY ,TYLKO NIE CHCIAŁY ALBO UDAWAŁY ŻE COŚ ROBIĄ. TERAZ BANDYCI UROŚLI W PIÓRKA ALE ZAWSZE MOŻNA JE WYSKUBAĆ....
TO TYLKO WOLA POLITYCZNA DECYDENTÓW

Lumio, konkretnie, kogo z esbeków załatwił Ziobro?
Autor: kasyk
2008-06-14 18:22:34
Nawet Mazura nie potrafił sprowadzić

Zadżumione kadry 29 maja 2005 - NEWSWEEK
Autor: kasyk
2008-06-14 18:39:01
Roman Kurnik rozpoczął pracę w SB tuż po skończeniu studiów, w 1976 r. Zajmował się kadrami, ale w szybkim awansie pomógł mu ożenek z córką ówczesnego szefa ZOMO. Był zaufanym człowiekiem służb specjalnych, bo w drugiej połowie lat 80. został szyfrantem w ambasadzie polskiej w Tokio. W latach 90. zajmował się kadrami w Komendzie Głównej Policji. Pomiędzy 1997, a 1998 r. piastował stanowisko zastępcy komendanta głównego policji. W latach 2001-2003 był doradcą ds.policji w MSWiA. Przez długie lata decydował o policyjnych awansach i karierach. To on wyniósł Kowalczyka, Kluka i dziesiątki innych ludzi na wysokie stanowiska. Do dzisiaj jest łącznikiem między światem reżimowych służb Czesława Kiszczaka, a policją demokratycznej RP. To Kurnik ,,stworzył\'\' legendę Papały. W ciągu kilku lat zdolny wykładowca szkoły policyjnej w Szczytnie został generałem. Papała odwdzięczył mu się, powołując Kurnika na swojego zastępcę. Były kadrowiec SB zastosował tutaj starą metodę komunistycznych służb: awansować człowieka z prowincji i zdobyć nad nim kontrolę. Podobnie uczynił z Antonim Kowalczykiem. Wicekomendant z Nowej Huty został po stosunkowo krótkim czasie szefem policji, podległym jedynie wiceministrowi Sobotce (skazanemu póżniej za ujawnienie tajemnicy państwowej w tzw. aferze starachowickiej). Wszystkie decyzje opiniował wcześniej Kurnik, szara eminencja Sobotki. W 1998 r., po przejęciu władzy przez AWS, Kurnik stracił pracę w policji. Błyskawicznie odnalazł się w biznesie, oczywiście dzięki znajomościom z ludżmi z dawnych służb. Po wyborach w 2001 r. został doradcą w MSWiA. Zwolniono go latem 2003 r., gdy wyszło na jaw, że będąc urzędnikiem państwowym, zasiadał we władzach spółek. Złamał w ten sposób ustawę antykorupcyjną. Kurnik przyjażnił się z Markiem Papałą i znał dobrze Edwarda Mazura. Tuż po zabójstwie generała policji, Kurnik i Mazur pojawili się na miejscu zbrodni. Mazur jest dziś jednym z głównych podejrzabych w sprawie zabójstwa generała policji. Powstaje pytanie: co łączyło Papałę z Mazurem? Czas pokaże, czy wpływy byłego kadrowca SB okażą się na tyle rozległe, aby zapewnić mu wolność.

Jerzy Jachowicz
Igor Ryciak

ZIOBRO NIEUDOLNY?
Autor: lumio
2008-06-14 22:49:36
MAZURA NIE DALO SIE SCIAGNAC BO WIDOCZNIE MIAL REALNA WARTOSC DLA AMERYKANOW /SWOICH WSPOLPRACOWNIKOW SIE NIE WYDAJE/. TUPET MAZURA JEST NA TO DOWODEM ZE BYL KRYTY Z WIELU STRON.A O GANGSTERACH SIE NIE GADA TYLKO ICH SIE GONI. TO ZIOBRO URUCHOMIL WRESZCIE PRAWDZIWE SLEDZTWO W SPRAWIE OLEWNIKA I POSADZIL WIELU \"SMIECI Z MIASTA\". A JAK BEDZIESZ CHORY I POJDZIESZ DO SZPITALA TO ZOBACZYSZ CZEMU ZIOBRO GONIL LAPOWKARZY W KITLACH. ALE TEGO CI NIE ZYCZE WOLE BYS BYL ZDROWY I NP. DOWIEDZIAL SIE KTO UTWORZYL SLUZBY ANTYKORUPCYJNE W POLSCE...

Kadry wracają
Autor: Obserwatorka
2008-06-15 11:04:36
Zadżumione kadry wracają.
Sytuacja zmienia się - moim zdaniem - na gorsze.
Kadry przetrzymały Ziobrę, który nie miał koncepcji, umiejętności i środków, by sobie z nimi poradzić. Być może zresztą nawet nie miał takiej woli. Wolał się otaczać ludźmi słabymi i dyspozycyjnymi.
Na przykład mianował na dyrektorów Biura Ministra panów Łukaszewicza i Dostatniego. Dekretowali oni w całości korespondencję nadchodzącą do Ministra, czyli decydowali de facto o losach tysięcy skarg, napływających do Ziobry, który początkowo był traktowany przez ludność nieomal jako zbawca.
Szybko jednak okazało się, że skargi na wymiar sprawiedliwości, po nadaniu im biegu przez Łukaszewicza i Dostatniego, są całkowicie niezasadne. Pan Minister raczył się zajmować tylko sprawami medialnymi, gdyż pewnie uwierzył w to, co mówili mu starsi koledzy, że skarżący, donoszący, i tym podobni, w ogóle nie mają racji, a \"prowadzą tylko nieuzasadnioną polemikę z ustaleniami śledztw i sądów\".
Bardzo śmieszne jest w tym kontekście to, że pierwszą rzeczą jaką zrobili - po wyborach przegranych przez PiS - dyrektorzy Biura Ministra, to pobiegli do nowego Szefa z donosami, że Ziobro niszczył laptopy, karty prepaid i dokumentację. W nagrodę pozostali na stanowiskach.
Kadry przetrwały i umocniły się.
Wystarczy popatrzyć na nowe szefostwo Prokuratury Krajowej. Wszyscy mniej lub bardziej zaangażowani w \"nieudolny nadzór\" nad sprawami Olewnika, Papały, ks. Popiełuszki, etc.
No, i ostatnia akcja -oparta na donosach Lichockiego - przeciwko członkom Komisji Weryfikacyjnej ws. WSI i dziennikarzowi Sumlińskiemu. Klasyczne nadużycie władzy z totalnym łamaniem prawa procesowego, Konstytucji i praw obywatelskich.
Kadry się w ogóle nie krępują. Gdy dziennikarze \"Misji Specjalnej\" - w interesie społeczeństwa /Art. 54 Konstytucji/, próbowali się dowiedzieć, co się dzieje u Bączka, zostali potraktowani jak kryminaliści. Brakowało tylko rzucania ich \"na glebę\". St/r/aszak wobec Komisji Sprawiedliwości Sejmu stwierdził zresztą, że jego zdaniem reporterzy powinni być natychmiast zatrzymani i w kajdankach odwiezieni na Policję. Co za łaskawca. Nie zrobił tego chyba wyłącznie ze względu na interesy marketingowe PO.
Ciekawe jest zresztą, co dalej się dzieje w tej sprawie. Dziennikarze zawiadamiają o przekroczeniu uprawnień funkcjonariuszy, a w 3 dni później Prokuratura Krajowa uruchamia postępowanie ws. utrudniania prawnych czynności służbowych przez nich właśnie. Klasyczna akcja odwetowa, stosowana prawie zawsze wobec osób donoszących o nadużyciach władzy. W 95% przypadków śledztwo ws. przestępstw funkcjonariuszy zostaje umorzone, a pokrzywdzeni są oskarżani przed Sądem /najczęściej sądzą \"niezawiśli\" asesorzy/.
Kadry zostaną umocnione przez nową Ustawę o prokuraturze. Ustawa zagwarantuje im praktycznie 99%-tową niezależność od Rządu i Sejmu. Dziwi mnie, że Platforma wierzy w to, że zapanuje nad tym tworem przez \"właściwą\" obsadę stanowiska Prokuratora Generalnego. W Ustawie są zabezpieczenia /większe niż obecnie i \"odpowiednie\" kompetencje dla samorządu prokuratorskiego/, które sprawiają, że żaden Generalny nie podskoczy środowisku. Całkowitą fikcją jest wprowadzany przepis, o tym, że prokurator bezpośredni nie będzie miał prawa wydać polecenia podwładnemu ws czynności procesowej. To nadal będzie się działo nieoficjalnie, tak jak obecnie w sądownictwie. I nikt nie zaprotestuje, bo każdy na każdego ma haka. Ten przepis ma służyć tylko do publicznego neutralizowania skarg na prokuratorów. Żaden nie przyzna się, że wykonał nieoficjalne ustalenia szefa i kolegów. Oczywiście postępowania dyscyplinarne nadal będą w rękach środowiska, a warunki formalne składania wniosków o uchylenie immunitetu prokuratorom mają być zaostrzone. Dla całości obrazu należy dodać, że do nowo powoływanej Prokuratury Generalnej zostaną powołani tylko \"właściwi\" prokuratorzy z Prokuratury Krajowej. Układ o to zadba.
Powiem za Rybińskim: Ludzie, dziennikarze, posłowie, obudźcie się. Układ jest aktywny i zapobiegliwy. Pasywność i liczenie na cuda nic nie dadzą.

przebudzony
Autor: lumio
2008-06-15 12:37:55
komentarz bardzo dobry jednak opisujacy stan po odejsciu ziobry a ja jestem przebudzony ale to chyba malo...
pozdrowienia dla obserwatorki i innych

jeszcze raz sprawa Mazura i min. Ziobro
Autor: molson
2008-06-17 19:14:47
Zalaczam czesc uzasadnienia wyroku Sadu USA w sprawie ekstradycji E.Mazura. Prosze przeczytac. Krazac po polskim internecie, czytam ciagle komentarze o tym wyroku, ale odnosze wrazenie, ze nikt z wypowiadajacych sie, nie czatal tego wyroku. Po przeczytaniu jest jasne, ze Prokuratura Krajowa zapomniala, ze wysyla te „dowody” do NIEZALEZNEGO SADU, a nie do kolegow z mafii. Arogancja i bezczelnosc jest tu oczywista. Sedzia w USA jest NIEZALEZNY!!! Od Departamentu Stanu i Condolisy Rice i ich naciskow.

Polska wskazuje, że p.Mazur „nie jest oskarżony o bezpośrednie uczestnictwo w morderstwie Marka Papały” a raczej „oskarżenie przeciwko E.Mazurowi koncentruje sie jedynie na namawianiu Artura Zirajewskiego do dokonania morderstwa” Patrz 14.07.2005 info z biura Prokuratora Apelacyjnego w W-wie. Sąd musi zdecydować czy przestępstwo podlega ekstradycji ( w skrócie). Układ o Ekstradycji między Polską i USA mówi, że przestępstwo podlega ekstradycji „ jeżeli jest karalne na podstawie praw obydwu układających się stron, na pozbawienie wolności maximum rok albo poważniejszą karę”. Układ Art. 2 & 1. Podobnie „każde powiązanie (dosł) z popełnieniem przestępstwa opisanego w & 1 tego Artykułu, tak jak w polskim prawie” także oznacza przestępstwo pdlegające extradycji.
Polskie ( dosł. rządowe) przedłożenie sprawy, wygląda (dosł) że nie zawiera tych przepisów polskiego KK, wyszczególniających jaki okres pozbawienia wolności, może być zasądzony, jeżeli ktoś zostanie uznany winnym przestępstwa „namawiania” ( cudzysłów sędziego Keys !!!), a o to przestępstwo oskarżony jest p.Mazur. Jest możliwe, że kara za namawianie do przestępstwa, może być taka sama, jak kara za samo to ( dosł.namawiane) przestępstwo. Tutaj znaczyłoby to, że p.Mazur, jeżeli uznany winnym namawiania do morderstwa, byłby ( w skrócie) według prawa polskiego, skazany na 8 lat albo więcej pozbawienia wolności ( i potencjalnie na karę śmierci). ( tutaj wymienione dokumenty rządowe etc.)
Niestety nie wiemy jaką karą jest zagrożone namawianie, bo strona rządowa nie zawarła tego, być może przestępstwo namawiania jest karalne mniejszą karą niż samo namawiane przestępstwo.

Podobnie, wiedząc że mordestwo podlega & 1 Artykułu 2, jest możliwe, że zarzucane przestępstwo – namawianie do morderstwa - podlega & 2 Artykułu 2, który mówi „że każde połączenie z popełnieniem ( tut. przestępstwa)” jest podlegającym ekstradycji przestępstwem, podlegającym extradycji samym w sobie. Rząd nie wyjaśnił precyzyjnie, jak zdeterminować to właśnie przestępstwo i gdzie ono „podpada” ( dosł.) pod język Układu. State Department i rząd polski twierdzi, iż przestępstwo jest zawarte w Układzie, ale Sąd nie może zrozumieć jak doszli (oni) do tej konkluzji.
Jeszcze bardziej mącąc wodę (dosł), według przepisów zalączonych do „pozwu”, sekcja cytowana przez p. Adamiak-Derendarz, nie jest tą samą sekcją, przedtem cytowaną przez rząd. Ta sekcja nie wspomina o „namawianiu” a mówi o „podżeganiu” i „pomaganiu”, które mogą ale nie muszą ( tego nie wiemy) znaczyć to samo w polskim KK.
W końcowej analizie, Sąd nie ma podstaw, żeby nie wierzyć w słowo reprezentanta polskiego Prokuratora i prawnika ze State Departamentu, że zarzucane przestępstwo „podpada pod język” Układu. Byłoby jednak lepiej, gdyby ewidencja przedłożona ( co do istoty przepisów prawa- przyp. mój) pozwoliła Sądowi poczynić niezależną determinację w tej materii i Sąd prawdopodobnie nie odrzuciłby żądania extradycji opierając się tylko na tej kwestii.
Ale jak wyjaśniamy poniżej, nie jest to jedyny problem z rządową „sprawą”.
„Extradycja zależy od prawdopodobnych przyczyn, że zostało popełnione przestępstwo podlegające extradycji ( w świetle Układu) Tutaj US casusy. Sąd extradycyjny „ nie może rozwiązywać faktualnych problemów, w rzeczywistości nie może wypowiadać się na wiekszość zagadnień związanych z zarzutami”

Biorąc pod uwagę ewidencję z dokumentów , Sąd rozpatrzy najpierw spisane zeznania rządowego świadka koronnego, Artura Zirajewskiego. Zanim Sąd będzie dyskutował na temat tego co p. Zirajewski miał do powiedzenia, Sąd zauważył kilka niepokojących aspektów zeznań przedstawionych przez rząd. Po pierwsze, Sąd nie dostał zeznań a tylko wyciągi(?), skróty(?) tych zeznań. Sąd nie ma pojęcia co więcej p.Zirajewski powiedział albo nie powiedział na różnych prtzesłuchaniach. Po drugie, niektóre wyciągi zawierają oczywiste ( chociaż wyglądające na drobne - też żartobliwe) błedy. Na przykład, jeden protokoł mówi, że przesłuchanie rozpoczęto 9.09.1999, a zakończono 9.04.2002 – 18 m-cy od jego rozpoczęcia patrz.rządowy dok.W innym wypadku przesłuchanie rozpoczęto 9.04.2002 a zakończono 9.03.2002 – miesiąc przed jego rozpoczęciem Patzr dok. Inne przesłuchanie rozpoczęto 7.01.2003 i zakończono m-c później 7.02.2003 jeszcze inne sugeruje że przesłuchanie rozpoczęto 19.08.1999 a zakończtono 6.04.1999 – cztery miesięce zanim się rozpoczęło.
Te błędy być może mogą mieć niewinne wyjaśnienie. Sąd nie jest przekonany , jak chciałby p.Mazur, że błędy te trzeba oceniać groźny motyw ze strony rządu. Ale, jakby nie było, błędy te zachwiały Sądu zaufanie w wiarygodność dokumentacji.
Zawartość tych zeznań jest jeszcze bardziej niepokojąca. Po pierwsze, rząd przedstawił 14 zeznań p.Zirajewskiego, wziętych w ciągu okresu 4 lat, gdy czytane razem, zawierają one tyle nieścisłości, że trudno jest uwierzyć, iż rząd myślał, że może je przedstawić bez zachwiania prawdopodobnych przyczyn. W swoim pierwszym zeznaniu 9.04.1999 p.Zirajewski podał, że Tomek Nowosad zaakceptował kontrakt zamordowania „wielkiego psa ze stolicy”, że też brał udział w spotkaniu w hotelu Marina w marcu lub kwietniu 1998 a w spotkaniu brało udział 6 mążczyzn – Nikodem Stokarczak, p.Nowosad, p.Zirajewski and trzech nieznanych mu mężczyzn. Podał też, że kilka dni po spotkaniu w h.Marina, spotkał Sergieja, ktory powiedział mu, że p.Nowosad zaproponował mu „załatwienie policjanta”. Także tego dnia, p.Zirajewski identyfikował z 93 zdjęć, człowieka, którego widział z p.Nowosadem – nie zidentyfikował p.Mazura – co więcej, nie wspomniał nawet p.Mazura, nie wspomniał amerykańskiego biznesmena ani nic w tym sensie.
4 m-ce później, p.Zirajewski zeznał tym razem, że w spotkaniu brało udział 4 mężczyzn (Nikodem Stokarczak, p.Zirajewski i 2 nieznanych mu meż.ale p.Stokarczak powiedział mu że są to Słowik i Edward Mazur). Nie wspomina ani słowem p.Nowosada. Po tym jak na początku wspomniał „Mazura”, p.Zirajewski zaczął nazywać go „Edek”, a Nikodem nazywał go „Bako”. Stwierdził też, że widział „Edka” wcześniej na spotkaniu z p.Stokarczakiem, na parkingu w Wilanowie. W zeznaniu z 19.08.1999 podał, że to nie p.Nowosad, ale on (Zirajewski) jest odpowiedzialny za zatrudnienie zabójcy i to on a nie p.Nowosad zaaranżował zaangażowanie Sergieja. Następnie oświadczył, że brał udział w innym spotkaniu w h. Marina z udziałem 5 innych meżcz. – panów Stokarczaka, Nowosada, Kartofla i 2 nieznanych mu. Ani gen. Papała, ani morderstwo nie były dyskutowane.
Kilka tyg. później 9.09.1999 p.Zirajewski zeznawał znowu. Tym razem opisał 2 spotkania w h. Marina. Na pierwszym, na którym obecni byli panowie Stokarczak, Kartofel, Zirajewski i jeszcze jeden meżcz. ( nie Mazur), którego rozpoznał na foto, rozmawiali generalnie o „morderstwie psa z W-wy”, ale inne szczegóły nie były omawiane. Podał też, że był odpowiedzialny za znalezienie zabójcy i że zatrudnił Sergieja do tej roboty. Podał również, iż na drugim spotkaniu, na którym byli Słowik i Mazur, pokazano mu zdjęcia gen. Papały.
Następne przesłuchanie, przynajmniej tak jest w dokumentach przedstawionych Sądowi, było półtora roku później. Tym razem p.Zirajewski „sprowadził” z powrotem p.Nowosada jako podżegacza, podając, że „Nowosad prawdopodobnie spotkał Kartofla. Rozmawiali oni o kontrakcie na zamordowanie kogoś z W-wy”. Tym razem na spotkaniu w h.Marina byli panowie Zirajewski, Stokarczak, Kartofel i „Bako”, nie rozmawiano na tym spotkaniu o Gen. Papale. Podał też, że było drugie spotkanie, na którym byli obecni panowie Stokarczak, Zirajewski i 2 meżcz. których on nie zna, rozmowa dot. konfliktu p. Stokarczaka z p.Słowikiem i nie rozmawiano o gen.Papale czy o morderstwie. To zeznanie implikuje p.Mazura, w najlepszym wypadku, jako uczestnika spotkania - na którym nie rozmawiano o morderstwie gen.Papały – z ludźmi aktywnymi w zorganizowanej przestępczości.
Jeszcze dalej podważają wiarygodność zeznań p.Zirajewskiego, iż w kilku z nich przyznaje, że kłamał pod przysięgą, że przyznał się w gruncie rzeczy do wymyślenia powiązań pomiędzy p.Mazurem a gen.Papałą albo, że przyznał się do do podania informacji w zamian za zredukowanie kary za morderstwo za które był w tym czasie zatrzymany. W zeznaniu z 30.05.2001 p.Zirajewski mówił o dwóch spotkaniach w h. Marina; podał, że o gen.Papała nie roymawiano na żadnzm z tych spotkań, ale po pierwszym Nikoś powiedział mu, że będzie kontrakt na morderstwo w W-Wie. Znamienne jest, że p.Zirajewski zeznał że po jego aresztowaniu, gdy usłyszał o morderstwie gen.Papały w news, „zbudował hipotezę”, że spotkania w h. Marina dotyczyły kontraktu na zamordowanie gen.Papały. Co gorsza, przyznaje, że zaoferował te „hipotezy” aby uzyskać korzyści tzn. zredukowany wyrok za mordestwo. Zgodnie z dok. rządowymi plan ten pracował; „oficjalna notatka” mówi, że p.Zirajewski „był tymczasowo aresztowany...jako osoba podejrzana opolecenie i udział...w morderstwie P.Suleja. Złożył szczegółowe i wiarygodne zeznania w tej sprawie. Biorąc to pod uwagę, Sąd I inst. Skazał go na 12 lat. Sprawa została przekazana do SA i zalecono zmianę wyroku. Rządowe dokumenty wskazują, że p.Zirajewski ma zredukowaną karę.
W zeznaniu z 30.05.2001, p.Zirajewski podał, że jego wcześniejsze zeznania zawierały zfabrykowane fakty, oparte na jego „hipotezie”, ale obecne zeznanie jest prawdą „dzisiaj podaję gołe fakty bey moich komentarzy czy wniosków” To jest bardzo ważne dla p.Mazura, ponieważ w tym zeznaniu nie ma ani słowa, które mogłyby łączyć gen.Papałę z p.Mazurem.
Nawet gdyby Sąd zaakceptował, że p. Mazur i „Bako” są tę samą osobą, jedzne co można przypisać Bako jest to, iż był obecny na pierwszym spotkaniu w H.Marina – gdzie „ nie było rozmowy o Papale”
Prosty fakt przebywania w towarzystwie ludzi związanych ze zorganizowaną przestępczością nie jest przestępstwem i nie może być podstawą extradycji. P.Zirajewski powiedział, że po spotkaniu Nikoś powiedział mu, że będzie kontrakt na kogoś w W-wie, ale nie ma to żadnego związku z Bako czy p.Mazurem. Opisał on też drugie spotkanie w H.Marina ale na liście obecnych nie ma Bako/Mazura, podał też, że omawiane sprawy nie miały żadnego związku z ge.Papałą. W skrócie, zeznanie p.Zirajewskiego, które jest „ewangielią” (dosł) sprawy, nie implikuje p.Mazura w żadnym przestęstwie i nie mośe być podstawą przypuszczalnej przyczyny do uwierzenia, że podżegał on kogoś do zamordowania gen.Papały.

Zeznanie z 7.01.2003 p.Zirajewski rozpoczyna przyznając, że;
„w moich pierwszych zeznaniach w tej sprawie nie powiedziałem całej prawdy, bo obawiałem się o bezpieczeństwo moich ukochanych, niemniej jednak zdecydowałem się powiedzieć wszystko co wiem, moja sytuacja polepszy się ponieważ moja sprawa jest obecnie w SA Gdańsk. Byąem poinformowanz przez przesłuchującego w tej sprawie, że art.60 & 4 KK daje możliwość yredukowania kary, „jeżeli odkryje fakty” w innej sprawie.W zeznaniach z 2002 powiedziałem prawdę nie ukrywając niczego, a rozbieżności wynikają z faktu, że jestem aresztowany prawie 5 lat, i minęło prwie 5 lat od chwili gdy byłem świedkiem tych wydarzeń”.

Innymi słowy p.Zirajewski zeznaje po to ayby zredukować swoją karę za morderstwo.Ten fakt wykracza daleko poza pytanie o wiarygodność; to eliminuje jedyną rządową ewidencję na Prawdopodobne przyczyny. Tutaj casusy.
Prawdą jest, że p.Zirajewski nie jest pierwszym więźniem, który zeznaje w nadziei, że zrobi deal ( mniejsza kara). Możliwość, że istnieje motyw aby kłamać, nie może automatycznie wykluczyć zeznań. Ale kluczem do tego aby zdeterminować czy zeznania są wiarygodne, są inne niezależne indicia ( łac. Wskazania) wiarygodności, pomimo motywacji do kłamania, pomimo podejrzanej natury zeznań, jest mimo wszystko ewidencja potwierdzająca prawdopodobne przyczyny. Tutaj casusy.
Takie wskazówki ( indicia ) wiarygodności nie istnieją w przypadku zeznań p.Zirajewskiego.
P.Zirajewski nie wplątał siebie w to przestąpstwo, w jednych zeznaniach podawał, że to on zatrudnił zabójcę ( ale nie zabójcę który dokonał morderstwa)w innych podał, że kto inny był odpowiedzialny. A tak naprawdę ( w rzeczywistości) rola jego zmienia się z zeznania na zeznanie.
Jedyny świadek, który może poświadczyć cokolwiek dot. spotkania w H.Marina jest Artur Zieliński. I jak Sąd wyjaśni poniżej, jego zeznania są równie podejrzane. Jeszcze bardziej znamienne jest, iż dwa z zeznań p.Zielińskiego są kompletnie różne (podważają) niż zeznania p.Zirajewskiego, a jedno zeznanie gdzie potwierdza to co powiedział p.Zirajewskij jest również nieprzydatne; wprawdzie potwierdza istnienie spotkania w H.Marina, ale równocześnie zaprzecza najważniejszemu aspektowi; p.Zieliński powiedział że p.Zirajewski nie brał udziału w tym spotkaniu. W skrócie zeznanie p.Zielińskiego, nie robi nic, żeby polepszyć już i tak niewiarygodne i podejrzane zeznanie p.Zirajewskiego. Nie ma też nic innego w dokumentach co wzmocniłoby jego zeznania.
Rząd podkreśla, że p.Mazur był w Polsce w czasie kiedy p.Zirajewski twierdzi że był namawiany do morderstwa gen.Papały. I sugeruje, że fakt ten niezależnie kolaboruje z zeznaniami p.Zirajewskiego. Po pierwsze p.Zirajewski nigdy nie sprecyzował dokładnie czasu kiedy namawianie miało miejsce; podał, że spotkanie miało miejsce w lutym, marcu albo kwietniu 1998, a także podał że wie, iż to się działo przed 8.04.1998; który był dniem kiedy jego samochód wybuchł. Rzłdowy argument byłby mocniejszy gdzby p.Zirajewski podał dokładną datę albo chociaż tydzień – a p.Mazur byłby w Polsce w tym czasie. Ale nawet wtedy, jak dołączone dokumenty podróży wskazują jasno, p.Mazur był w Polsce cały czas. Dokumenty od kwietnia 1991 do marca 2002 wskazują, że p.Mazur podróżował do Polski przeciętnie co najmniej 10 razy każdego roku, czasami przebywając w Polsce tygodniami. Jego podróże podczas okresu kiedy namawianie miało miejsce jest typowe dla jego podróżowania- lata przed i po okresie o którym mówi p.Zirajewski, lata w których nic złego się nie stało.Na każdy wzięty m-c czy dwa prawdodopodobieństwo, że p.Mazur był w Polsce jest bardzo wysokie. Dlatego jest najzwyczajniej niemożliwe przywiązywanie jakiegokolwiek znaczenia do faktu, że p.Mazur był w Polsce w okresie, który bardzo luźno określił p.Zirajewski.

Na koniec rząd „robi dużo hałasu” na temat identyfikacji p.Mazura 27.02.2002. Zobaczywszy dokum. zdjęciową z tej czynności, Sąd uważa, że identyfikacja ta bardziej pogrąża niż wzmacnia sprawę rządową i wskazanie prawdopodobnych przyczyn. Nawet agent Boertje ( z Departamentu Stanu, trąbią w tę samą trąbę co rząd- oczywista polityka „przyjaciół”) przyznał, że 3 mężcz. Na identyfikacji nie przypominało ani trochę p.Mazura. Najbardziej niepokojący jest fakt, że 3 mężcz. Było ubranych na ciemno, podczas gdy p.Mazur był ubrany w czerwoną trochę zadużą kurtkę. I co najważniejsze, pomimo przedstawiania tego faktu na słuchaniu innaczej, rząd przyznał teraz, że Polacy „kazali p.Mazurowi zdjąć marynarkę i dali mu do założenia codzienną kurtkę w celu, aby jego ubranie nie wzglądało tak formalnie” (tutaj podkreślenie sędziego!)
Równie dobrze mogliby założyć mu tablicę do strzelania na piersi albo ogłoszenie na głowie mówiące „wybierz mnie” Identyfikacja p.Zirajewskiego nigdy nie przeszłaby w tym kraju. Biorąc pod uwagę, że zeznania p.Zirajewskiego nie zawierają rysopisu p.Mazura – przeciwnie, kiedy był o to pytany podał, że nie może opisać p.Mazura – jego identyfikacja p.Mazura w tej sugerującej linii jest bardzo podejrzana. Tutaj casusy
W rzeczywistości poleganie rządu na tej identyfikacji jest szokujące i obrażające, szczególnie w świetle najnowszej rewelacji, że ta czerwona kurtka była „wmuszona” p.Mazurowi przez policję. ( Sąd dowiedział się o tym z odpowiedzi Mazura po słuchaniu! Dop. Mój)

Na tej str. pod textem Sąd dodaje; Zadziwiający jest fakt,iż pomimo przyznania się do tego, że zmuszono p.Mazura do zdjęcia marynarki i włożenia czerwonej kurtki, rząd dalej upiera się i oskarża p.Mazura o kłamstwo pod przysięgą, kiedy powiedział że na identyfikację założzł garnitur.

Nastąpny rządowy świadek A.Zieliński nie jest bardziej wiarygodny niż P.Zirajewski. 26.07.2004 p.Zieliński został skonfrontowany z zeznaniami p.Zirajewskiego co do jego obecności na spotkaniu w H.Marina i zdecydowanie zaprzeczył; powiedział, że nie zna p.Mazura, nie zna p.Zirajewskiego i nie przypomina sobie spotkania y p.Skotarczakiem w H.Marina poza jednym przypadkiem i to nie miało nic wspólnego z gen.Papałą, p.Mazurem czy morderstwem. To zeznanie pokrywało się z zeznaniem 6 tygt. Wcześniej 16.06.2004 kiedy p.Zieliński podał taką samą opowiastkę, nic na temat p.Mazura czy morderstwa gen.Papały, w rzeczywistości załączone dokumenty podają że „ nie załączona część zeznań” wskazuje, że p.Zieliński „potwierdza swoją znajomość z Ryszardem Boguckim, ale zaprzecza, że spotkanie i rozmowa miały miejsce w Gdańsku z E.Mazurem i A.Zirajewskim w kwietniu 1998” Po czym dwa lata później 23.06.2006, p.Zieliński w oczywistym „nagłym olśnieniu”, potwierdził zeznania p.Rażniaka o spotkaniu z Nikodemem Skotarczakiem i Edwardem Mazurem gdzie „morderstwo gen.Papały było wspominane”. Rząd argumentuje, że p.Zieliński zmienił zeznania i zdecydował się powiedzieć prawdę ponieważ zdał sobie sprawę, że jego przyjaciel – p.Rażniak – zdradził go – p.Mazur twierdzi, że Zieliński wskazał na niego ponieważ zdał sobie sprawę, że może osiągnąć korzyści przyjmując wersję p.Rażniaka. Uczciwe mówiąc Sąd nie ma wystarczających informacji, aby zdeterminować, którz scenariusz jest bardziej prawdopodobny, niemniej jest to trochę dziwne, że p.Zieliński nie powiedział nic dopóki p.Rażniak nie dał mu tej wersji (opowiastki).
Charakterystyczne i ważne jest, że rząd usiłuje udowodnić, iż zeznania p.Zielińskiego potwierdzają zeznania p.Zirajewskiego, a przecież ich nie potwierdzają. Faktycznie zeznania p.Zielińskiego z 23.06.2006 yaprzeczają zeznaniom p.Zirajewskiego w bardzo istotnym aspekcie; p.Zieliński bardzo wyraźnie podał, że na spotkaniu w H.Marina był tylko on, p.Skotarczak i p.Mazur; bardzo wyraźnie podał kiedy zapytano go o p.Zirajewskiego czy tam był „Nie pamiętam tego człowieka, nie mogę go rozpoznać”
Na koniec, co do zeznań p.Zielińskiego, Sąd zauważa że w zeznaniu z 23.06.2006, jedynym w którym jest mowa o p.Mazurze, jest również podejrzane. Zeznanie to jeżeli mu uwierzymy, nie implikuje go w żadnym przestępstwie, w najgorszym wypadku zeznanie to sugeruje, że jest on winny usiłowania pomocy swojemu przyjacielowi wyjść z więzienia wcześniej i usiłowania „wyruchania” człowieka, który planował zamorgowanie polskiego najwzższego rangą policjanta. Podobnie jak zeznania p.Zirajewskiego, zeznaniu p.Zielińskiego z 23.06.2006 brakuje indicia wiarygodności i nie jest wystarczające do udowodnienia prawdopodobnych przyczyn, tyle rząd przyznał wybierając i opierając się na zeznaniach p.Zirajewskiego a nie Zielińskiego

Sąd nie będzie spekulował dlaczego Biuro Krajowej Prokuratury dołączyło dodatkowe zeznania pp. Rażniaka i Zielińskiego 7.07.2007 do Departamentu Sprawiedliwości. Zał. List mówi, że to dołączenie jest efektem korespondencji. Co jest jasne, jakby nie było, to to że zeznania zostały odebrane 9 i 23 czerwca 2006, więcej niż rok po formalnym żądaniu 4.04.2005 extradycji p.Mazura i 8 lat po wydarzeniach. Jeżeli te zeznania miały wzmocnić prawdopodobne przyczyny to „nie udało im się to nieszczęśliwie” (dosłownie).

Zeznania p. Marcina Puczyńskiego były najbardziej prawdopodobne i wiarygodne w tej sprawie; p.Puczyński wygląda na to, że nie ma kryminalnej historii i powodu aby kłamać Ale dokładna analiza jego zeznań odkrywa że nie mogą one popierać ustaleń do prawdopodobnych przyczyn by dać wiarę iż E.Mazur namawiał A.Zirajewskiego do zamordowania Gen.Papały. Po pierwsze, pomimo, że jego zeznania są na niekorzyść p.Mazura, sugerując,że spędzał on czas z ludźmi uwikłanymi w zorganizowaną przestępczość, to nie jest to przestępstwo dla którego Rzeczpospolita Polska żąda extradycji. Zeznania p.Puczyńskiego nie implikują p.Mazura w morderstwo gen.Papały czy namawiania do morderstwa; zeznanie dot. pozbycia się paczki, ktora jak powiedział p.Kanigowski zawierała „rzeczy Papały”, byłby wystarczający do powiązania p.Kanigowskiego do przestępstwa. Ale nie ma nic w zeznaniach p.Puczyńskiego aby powiązać paczkę, telefony o paczce czy dziwne zachowanie p.Kanigowskiego z osobą p.Mazura. Najważniejsze z perspektywy Sądu jest to, że zeznania p.Puczyńskiego nie potwierdzają w żaden sposób zeznań p.Zirajewskiego. W rzeczywistości nawet p.Zirajewski w 14 zeznaniach nigdy nie wspomnał nawet p.Kanigowskiego.

Nastąpne zeznanie, innego polskiego kryminalisty p.Trelli, jest podobnie bez wartości; w najlepszym wypadku potwierdza przebywanie p.Mazura w towarzystwie p.Skotarczaka – nie ma się czym chwalić ale to nie przestępstwo. Nie zaoferował on nic z czego Sąd mógłby wyciągnąć konkluzję, że p.Mazur namawiał A.Zirajewskiego do morderstwa Papały. Nie potwierdził on zeznań p.Zirajewskiego a tenże nigdy nie wspomiana p.Trelli w zeznaniach.
Na pierwszy rzut oka wygląda na to, że jest bardzo dużo ewidencji, łączącej p.Mazura – człowieka bez kryminalnej przeszłości w obydwu swoich ojczyznach – z różnymi ludzmi związanymi ze zorgan. Przestępczością.Jest to zaskakujące (biorąc pod uwagę wiedzę Sądu na temat egzystencji p Mazura tutaj w USA) – ale nie jest to przestępstwem. Rzeczpospolita Polska żąda extradycji p.Mazura aby odpowiedział za namawianie Artura Zirajewskiego do morderstwa Gen. Papały, i ten Sąd jest zobligowany uznać to żądanie, ale tylko wtedy kiedy dowody bedą wystarczające aby zgodnie ze zdrowym rozsądkiem uwierzyć, żże podejrzany mógł popełnić przestępstwo. Dowody mogą co najwyżej zgodnie ze zdrowym rozsądkiem wskazywać, że p.Mazur zadawał się z podejrzanymi typami. Nie jest to wystarczające by wysłać go do Polski, po dokładnym przeanalizowaniu, nie ma prawdopodobnych przyczyn, by dać wiarę, że namawiał on do morderstwa.Przeciwnie dowody wskazują, że jeden z tych ciemnych typów zamordował gen.Papałę, dowody te nie pozwalają aby jakikolwiek Sąd uznał p.Mazura odpowiedzialnym za te akcje. Prawdą jest, że p.Mazur był z gen.Papałą tego wieczoru, którego ten został zamordowany ale oświadczenie p.Mazura – które jest potwierdzone przez Berlitz dokum. i zeznanie wdowy gen.Papały – wyjaśnia wszystko i obala wszelkie prawdopodobne przyczyny, które mogłyby wynikać z tych faktów. Nawet pani Papała twierdzi, że p.Mazur i jej mąż byli przyjaciółmi, a mąż poprosił p.Mazura aby zaaranżował kurs języka.

Sąd ten nie jest upoważniony do determinowania winy czy niewinności, ale nie jest też ten Sąd aby zwyczajnie wydać obywatela amerykańskiego na słowo prokuratora, poparte rzekomą, niewiarygodną ewidencją. Tutaj casus
Gdyby ta dowody były przedstawione na (preliminary hearing) dosł. wstępne słuchanie w tym kraju, rozbieżne, składane do osiągnięcia korzyści zeznania p.Zirajewskiego a także jego identyfikacja p.Mazura byłyby uznane za niewiarygodne a sprawa wyrzucona. Sąd nie widzi dlaczego miałby innaczej procedować dlatego tylko ,że zagraniczny rząd przedstawia te dowody, i trudno jest sobie wyobrazić dlaczego p.Mazur, obywatel USA, ma być poszkodowany jeśli chodzi o jego prawa z tego powodu.

Sąd ten ma na uwadze respekt dla którego zagraniczny rząd ma prawo do extradycji. I w związku z tym respektem rzadko żądanie extradycji jest odrzucane, w rzeczywistości Sąd ten przez 12,5 roku swojej pracy nigdy nie odrzucił takiego żądania, nigdy nie był nawet blisko takiej decyzji. Ale Sąd nie jest „gumową pieczątką” dla decyzji zagranicznego rządu, że Prawdopodobne przyczyny istnieją, takie iż obywatel amerykański może byń postawiony przed sądem i odpowiadać na kryminalne zarzuty. W naszym systemie sprawiedliwości, każda sprawa jest decydowana na podstawie dowodów. A w tej sprawie dowody zaprezentowane „trafiły daleko od dziesiątki” (dosł)

Z powodów niejasnych dla tego Sądu Rzeczpospolita Polska żąda extradycji bazując na zeznaniach Artura Zirajskiego, znanego łotra (łajdaka) i kłamcy – pomawiającego p.Mazura, bez brania pod uwagę wszystkich innych zeznań świadków, którzy nie tylko nie pomawiają p.Mazura ale zaprzeczają temu co p.Zirajewski powiedział w zeznaniach podkreślonych przez rząd. Podczas gdy jest prawdą, że Sąd nie może rozważać zagadnień związanych z wiarygodnością świadków, które są podstawą rządowego żądania extradycji, ten zakaz nie żąda od Sądu zaakceptowania bez pytania, zeznań pełnych kłamstw i rozbieżności, które czynia te zeznania kompletnie niewiarygodnymi. Gdyby tak było, sądowa funkcja w extradycji byłaby rzeczywiście sprowadzona do bezmyślnego przystawiania pieczątki przez Sąd .

Sąd wziął pod uwagę całą zaprezentowaną ewidencję i zgodnie ze standardami omówionymi powyżej, odmówił w niektórych przypadkach wysłuchania czy wzięcia pod uwagę zeznań zaprzeczających rządowym dowodom.

W końcowej analizie, dowody, które przedstawił p.Mazur nie były tym co „położyło” sprawę rządu a raczej dowody zaprezentowane przez rząd „przypieczętowały” jej los. Te dowody, które na pierwszy rzut oka wzglądały bardzo dobrze, po dokładnej analizie okazały się wewnętrznie niespójne, patentowanie niewiarygodne i to one same zabrały tej sprawie nawet szczątki Prowdopodobnych przyczyn.

Konkluzja

Dla przyczyn podanych powyżej i po wzięciu pod uwagę całokształtu sprawy, Sąd uznaje, że rząd poniósł fiasko w obowiązku udowodnienia swojej sprawy zgodnie z Układem o Extradycji pomiędzy USA a Polską i zgodnie z federalnym prawem o extradycji. W związku z powyższym Sąd odmawia żądania extradycji w stosunku do Edwarda Mazura.

Datowane: lipiec 20, 2007



Podpis
Arlander Keys
Sędzia Stanów Zjednoczonych


Tak nieudolnie ( nie chce uzywac inwektyw )przedstawiona sprawa nie mogla zakonczyc sie ekstradycja. Ludzie obudzcie sie, Polska dalej nierzadem stoi!!!

Zobacz również ...


menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Satyra dokumentalna. Po raz pierwszy kamera zagląda za kulisy szołbiznesu w Polsce. Obok znanych postaci ze sceny muzycznej jak Krzysztof Krawczyk, Marek Kościkiewicz, Robert Leszczyński, Maciej Maleńczuk, Myslovitz , Marek Sierocki, Piotr Metz, Hirek Wrona, Michał Wiśniewski, Negatyw, poznajemy nieznanych szerszej widowni decydentów, szare eminencje polskiego szołbiznesu. Film ukazuje przemilczaną dotąd stronę szołbiznesu w Polsce, w którym normą jest oszustwo, manipulacja.


Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Admin.Starla v3 CMS