W rozmowie ze mną Sławomir Julke stwierdził, że ma więcej nagrań. Ubolewał, że musiał chodzić z dyktafonem na spotkania. Ile jest rzeczywiście nagrań do dzisiaj nie wiadomo, bo Julke wyciąga je jak króliki z kapelusza i jedne ma wolę upublicznić inne nie. Albo oświadcza, że jest nagranie ale nieczytelne. I po problemie według niego.
|
Tymczasem problem istnieje, bo w obecnej sytuacji nie Julke powinien decydować, które nagrania „istnieją”, a które nie. To nie on powinien stwierdzać, czy coś się nagrało, a specjaliści. W tym miejscu warto zadać pytanie, dlaczego prokuratura od razu nie zażądała od niego wydania wszelkich nagrań dotyczących tej sprawy?
Postawa Sławomira Julke jako rozgrywającego nagraniami prędzej czy później obróci się przeciw niemu, straci wiarygodność. Mleko już się rozlało i czas po męsku powiedzieć wszystko a nie mataczyć wiedzą i nagraniami. |