Nie czytam wszystkiego, co ukazuje się forach, blogach, czasami ktoś mi coś podeśle, sam znajdę. Lektura jest smutna. Pokazuje, że tak naprawdę niektórzy mają gdzieś dramat Wojtka Sumlińskiego i jego rodziny, dla nich najważniejsza jest polityczna nawalanka. |
O co mi chodziło i chodzi w sprawie Wojciecha Sumlińskiego? O to by nie popełnił samobójstwa w areszcie. O to by nie stosowano wobec niego aresztu wydobywczego. O to, by służby, prokuratura się opanowały i odstąpiły od swego myślenia, że z Wojtka można mieć „plastycznego świadka.” Nie tylko w sprawie Wojtka tak postępują, co jakoś nie stało się tematem. Zbyt często oficerowie i prokuratorzy wykazują cynizm, bezduszność w tym zmiękczaniu, łamaniu świadka, podejrzanego. O tym wszystkim rozmawiałem z wieloma osobami.
Kiedy otrzymałem tekst "ty sprzedajny chuju” (adresat nadał z komputera IP 83.20.50.98), gorzko się uśmiechnąłem, wiedziałem, że po ostatnim moim wpisie na blogu, teraz na mnie zostanie wylany kubeł pomyj i stanę się agentem, piątą kolumną, Dlaczego? Bo mam odwagę mówić własnym głosem i mam gdzieś teorie spiskowe, które teraz nie pomogą Wojtkowi. Takim gadaniem nie można pomóc Sumlińskiemu. Trzeba to robić czynem i uwzględniać realia.
Plujcie dalej, ja będę robił swoje, by Wojtka Sumlińskiego nie zmielił na wióry wymiar sprawiedliwości. |