16.55. Telefon od Moniki Sumlińskiej, żony Wojtka.
- Jest wolny - słyszę.
Głos Moniki po raz pierwszy od miesięcy ma inną barwę, jakby uwolniony został z kajdan, przytłaczającego ciężaru.
Wojtek w szpitalu może pozostać jeszcze kilka tygodni, mówi.
Wkrótce otrzymuję sms-a: „0pinia kogoś, kto się z nim widział: jest strzępem człowieka. Mówi jednostajnym, monotonnym głosem. Musiałem wyjść, bo łzy mi w oczach stanęły…” |