
Dzisiaj po zdjęciach do reportażu ( o nim napiszę niedługo, choć na pewno ABW już roztoczyło nad nim swój parasol wścibstwa, tak w ramach wolności słowa, demokracji) zdążyłem odebrać wydrukowaną książkę.
Właśnie przeczytałem na 416 stronie, że mój wydawca ma siedzibę przy ulicy Okrzei, na tej samej, gdzie ma siedzibę CBŚ. To tam kiedyś wezwali żonę Andrzeja Zielińskiego pseudonim „Słowik”, by przestrzec ją przed kontaktami ze mną. Podsłuchano moją rozmowę z R., pośrednikiem. Próbowała się spotkać, przekazać informacje od Słowika. Nawiązać kontakt. Zagrożono jej, że wsadzą ją do aresztu. A ma przecież dziecko. W rozmowie telefonicznej ze mną potwierdziła to, dlaczego zrezygnowała.
Z Ryszardem Boguckim musiałem rozmawiać poprzez prawników, bo oczywiście odmówiono mi nagrania rozmowy z nim. Pułkownik Roman Kurnik zawsze z uśmiechem odprawiał mnie z kwitkiem, tak samo jak obecny wicepremier Waldemar Pawlak i jego kolega wiceszef ABW, Zdzisław Skorża oraz ich wspólny znajomy Zbigniew Komorowski, prezes Bakomy; Małgorzata Papała nasłała prawnika, generał Józef Sasin wykręcał się chorobą żony, Edward Mazur milczał jak grób, choć z jego pośrednikami udało mi się porozmawiać; jeden z przyjaciół Nikosia zadzwonił kiedyś po 23 w nocy i przekonywał, że powinienem zapomnieć o… Inny rozmówca proponował mi powrót do TVP… Szantażowano mnie, grożono… Ale wszystko zmierza już do finału, książka 1 września będzie w księgarniach, jeszcze przede mną 20 września tylko premiera filmu.
Co prawda powiedziano mi ostatnio, że muszę spodziewać się zemsty, bo miałem czelność ruszyć „święte krowy”, inna osoba twierdzi, że będzie próba przemilczenia, ale jakoś nie wierzę, że media są u nich na tak krótkiej smyczy.