
Przyjemne zmęczenie, po 15 tysiącach znaków napisanych dzisiaj do książki, wygrzewane w saunie. Schładza się włoskie czerwone wytrawne wino, które sprzedawca z osiedlowego sklepu z winami, zachwalał jako mało kwaśne, sprowadzane bezpośrednio przez niego, bez 400 procentowej marży.
- Ale to nie jest włoski jabol? – zapytałem z obawą, patrząc na cenę.
Maciej Świeszewski, miłośnik win, cygar i dobrej whisky, po takiej cenie nawet nie spojrzałby na butelkę.
Czytam teraz nalepkę. Sycylijske… Cholera, daleko odszedłem od tego o czym pisałem dzisiaj… Mafia… Tyle, że włoska. Ale wypiję je oglądając kilka dokumentów.
Od ponad tygodnia odpoczywam od telewizji informacyjnych, gazet. Net sprowadza się u mnie teraz do Twittera i Facebboka, czasami tylko nagłówki informacji. |