Awantura o Joannę Lichocką jest podszyta hipokryzją, bo nagle niektórzy się obudzili i krzyczą: nie ma zgody na dziennikarstwo polityczne. Dziennikarzy sztabowców, żołnierzy politycznych. A niby kim są czołowi publicyści, komentatorzy? Każdy z nich od dawna już stracił obiektywizm. Po katastrofie smoleńskiej, niektórzy wręcz stracili resztki zasad i rozumu.
Czy redakcje prasowe i telewizyjne od dawna nie zamieniły się w przybudówki partii politycznych, stały się swoistymi pasami transmisyjnymi do realizacji partyjnych celów?
Nie znam żadnego tytułu prasowego i programu telewizyjnego, który nie jest naznaczony mniejszą lub większą przychylnością do danej opcji politycznej.
Słowem, którego najbardziej nie znoszą medialni decydenci, czołowi dziennikarze, to słowo parytet, niby owszem na zewnątrz go głoszą, ale już wewnątrz redakcji przybijają go osinowym kołkiem w redakcyjnej toalecie i robią swoje. Co dzieje się z tymi, dla których zachowanie w redakcji parytetu politycznego jest zasadą, lepiej nie mówić. Prędzej czy później będą musieli poszukać sobie pracy, nauczyć się żyć w cieniu celebrytów dziennikarskich i schodzić im z drogi. Karierę trudno będzie im zrobić.
No chyba, że coś się zmieni… wyciągniemy wnioski, z tego co ostatnio stało się wręcz obrzydliwą formą dziennikarstwa… Ale ktokolwiek z nas w to wierzy? |