Przypadkowo wchodzę na stronę Anny Bojarskiej. No, właśnie? Co się z nią dzieje? Sześć, siedem lat temu mieliśmy ze sobą kontakt listowny, ale się urwał…. Piszę do niej krótkiego mejla: To dobrze, że Pani Trwa… Następnego dnia otrzymuję od niej list elektroniczny:
"I nawzajem! O Boże, jak ja się Pana naszukałam, pisałam coś, ale nie doszło. Chwała Internetowi.
Właśnie skończyłam książkę, nawet dwie, konam ze zmęczenia, do poniedziałku dolce(?!) farniente, potem nie wiem. Przez cały czerwiec będę chyba w Warszawie, może się wreszcie kiedyś zobaczymy? Nie widziałam filmu, czytałam o nim tylko. Ciągle za żelazną kurtyną, zwłaszcza ostatnio. Przeszłam bardzo ciężkie rzeczy, ale próbuję "trwać".
Anna B.” |