Wczoraj trzy godziny rozmawiałem w Radiostacji w programie Tomasza Kina o Michael’u Moore’e i jego Fahrenheit 9/11, a raczej o tym , że w naszym kraju większość recenzentów, dziennikarzy, publicystów najważniejszych mediów zaczęło zionąć niezrozumiałym dla mnie jadem. Przypomniały mi się historyczne czasy, lata pięćdziesiąte, oto znowu mamy nowego „zaplutego karła reakcji”, jest nim Michael Moore i jego ostatni film. Najbardziej paskudne jest to, że ludzie mediów chyba pomyli strony, swoją rolę, znakomicie społecznie pracują jako rzecznicy rządu, polityków, wojska. Dlaczego takiej energii nie wykazują, by pokazać np. prawdę o naszym udziale w wojnie w Iraku? Bo prawda serwowana z obozu Babilon jest ocenzurowana. Dziennikarzy wojsko tam trzyma za twarz. Decyzją gen. Bieńka zakazano dziennikarzom rozmów z żołnierzami bez udziału rzecznika wojska. W przypadku niesubordynacji dziennikarza ten natychmiast by został wyrzucony z polskiej bazy wojskowej w Babilonie. A to wojsko finansuje i zapewnia ochronę dziennikarzom. Kiedy na polskich ekranach telewizyjnych pokazano serial dokumentalny „Babilon.pl” nie zauważyłem takiej dbałości u krytków i publicystów by uprzedzić widza, iż ma do czynienia ze zwykłą agitką, z której nijak się dowie prawdy o naszej obecności w Iraku. Jedna z recenzji Fahrenheit 9/11 miała tytuł „Propaganda bez wstydu”. Myślę, że autorzy tej nagonki na pewno nie mają wstydu. Patrząc na sale kinową, w której głownie widzami byli młodzi ludzie nabrałem po seansie otuchy, że może oni zaczną zmieniać nasz wasalne, proamerykańskie elity.
|