„Tak Panie Sylwestrze, nie spodziewałem się wielkich rewelacji (zapewne też Pan się z tym liczył). Jednak gdy usłyszałem w Wiadomościach o zapadnięciu wyroków w sprawie procederu pedofilii na dworcu centralnym ucieszyłem się - lecz trwało to bardzo krótko. Wypowiedź jednego z obrońców oskarżonych oburzyła mnie! Tak jak Pan już wspomniał z dzieciaków zrobiono wyrachowanych zboczeńców, a zboczeńcy przeobrazili się w niewinnych, oszukanych klientów. Żyjemy w dziwnym kraju (…) PS. Jeden z moich znajomych opowiadał jak jego kolega (pracownik obsługi hotelowej) był świadkiem wizyty ks. Jankowskiego w asyście nieletniego w szczecińskim Radissonie! Może i nic by nie było w tym dziwnego gdyby nie fakt wypożyczenia przez księdza kaset o treści pornograficznej.” To jeden z e-maili jakie do mnie codziennie docierają. Bezradność. Brak wiary w to, że nastąpi przełom w zwalczaniu pedofilii w Polsce. Zaczynam rozumieć to co mówił w moim filmie "Pedofile" Jarosław Błaszczyk, że już ma dość. Pięć lat zajmuje się tym tematem i ciągle nic. Ściana. To jak walka z wiatrakami.
Właśnie czytam doniesienie PAP.: „Dyrektor lubelskiego aeroklubu, który ujawnił pedofilskie zainteresowania jednego z pilotów, został wyrzucony z pracy. Mężczyznę podejrzanego o pedofilię zwolniono natomiast z aresztu za poręczeniem majątkowym.
- To jest jakaś paranoja zwykła - mówi Szczepan Bartler, były już dyrektor aeroklubu, który doniósł na pilota-pedofila. W jego komputerze policja znalazła zdjęcia i filmy z pornografią dziecięcą. Zostały mu postawione zarzuty o rozpowszechnianie treści pornograficznych.
Zarząd aeroklubu postanowił jednak zwolnić z pracy nie pilota, ale dyrektora. W procedurze odwołania uczestniczył również podejrzany pilot. (…) Sam podejrzany o pedofilię został zwolniony z aresztu za poręczeniem majątkowym w wysokości 10 tys. zł.”
Tego samego dnia PAP podaje kolejną informację o łagodnym wyroku na pedofila. „Rok więzienia w zawieszeniu na 5 lat za doprowadzenie 14-letniego chłopca do poddania się tzw. innej czynności seksualnej - to wyrok wobec byłego dziennikarza opolskiej regionalnej gazety, Andrzeja Sz. (…) Andrzej Sz. miał, według prokuratury, zaoferować 14-letniemu chłopcu 50 zł za poddanie się tzw. innej czynności seksualnej, oraz doprowadzić do takiej czynności 7-latka. - W tym przypadku chodziło o dotykanie miejsc intymnych chłopca - relacjonowała Sieradzka.”
Rok w zawieszeniu i 5 tys złotych grzywny za zbrodnie na 7 i 14 letnim dziecku. Być może w naszym kraju potrzebny jest wstrząs. To okrutneco powiem, i wypływa tylko z bezsilności, ale może czas by ofiarami pedofilów stały się dzieci polityków, to od nich zależy kiedy skończy się ta farsa w Polsce. Czy gdyby pedofil dotknął miejsc intymnych 7 letniej Oli, córki Prezydenta, także by dostał rok w zawieszeniu?
|