Przypadkowo włączam telewizor. W dwójce w „Linii specjalnej” widzę siedzących naprzeciw siebie Lecha Wałęsa i Wojciecha Jaruzelskiego. Przecieram oczy ze zdumienia. Z minuty na minutę czuję coraz większy niesmak. Skamlący Lech Wałęsa. Człowiek legenda, wielki Wałęsa, błaga generała, żeby ten oświadczył, że on jest w porządku. Dowartościowany Jaruzelski wreszcie łaskawie rzuca: - „Nigdy nie uważałem pana za kogoś, kto działa w ramach służb na rzecz władzy.”
|