„Nie chcę by mąż skończył tak jak Papała. Mamy trzyletnie dziecko”– rzuca do mnie rozpaczliwie żona Michała Kamińskiego, vice prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia. Kilka tygodni temu opuścił areszt. Spotykam się z nimi w związku z pracą nad najbliższym programem „Konfrontacja” i tekstem dla tygodnika „Wprost”. Trudno wówczas cokolwiek odpowiedzieć. Przerwać pytanie i zapuścić nad wszystkim zasłonę milczenia? Kolejne brudy zamieść pod dywan? Mam świadomość, że oni teraz powierzają mi kawałek swego życia. Los. A żadnych gwarancji nie mogę im dać. Prawda w artykule, reportażu w cale nie oznacza, że przełoży się to na to, co potocznie wyraża się słowami - sprawiedliwości stanie się zadość. Wielokrotnie łamali sobie zęby ci, którzy przekonani byli o sile czwartej władzy, czyli mediów. Częściej doświadcza się bezradności.
|