Przeglądam teksty na temat zabójstwa Marka Papały. Wiele z nich to teksty inspirowane przez służby, a nawet przez osoby, które były zainteresowane by taki a nie inny obraz przedstawiono opinii publicznej. Ku mojemu zaskoczeniu informatorami były osoby, które znalazły się same pod lupą śledczych. Czytam w jednym z tekstów „inny nasz rozmówca, wieloletni oficer służb specjalnych, jest innego zdania.” I dalsza część artykułu, to jego wersja zdarzeń, która ma oddalić jakąkolwiek inną tezę zbliżającą do jego własnej osoby i jego grupy. Bez trudu identyfikuję tajemniczego rozmówcę, bo sam dzisiaj się z nim spotkałem. Tylko jak można mówić w tym samym artykule raz o kimś pod nazwiskiem, podając, że był na celowniku śledczych, a za chwilę jako tajemniczym bezstronnym informatorze? Można, jak widać, bo takie to czasami jest nasze dziennikarstwo śledcze.
|