Kiedy wczoraj telefonicznie rozmawiałem z Jackiem Kurskim na chwilę przed wejściem do studia „Teraz My”, myślę, że nie spodziewał się tego, co wywoła, mówiąc o bilboordach prezydenckich Donalda Tuska. „Dwa Tuski prosto, trzy w lewo”. Po programie wysłałem mu sms-a, w którym porównałem go do kamikadze. Dzisiaj spotykając się na lotnisku z wysokim przedstawicielem prokuratury, ten rzekł: „To być albo nie być Kurskiego. Ostatecznie może zniknąć ze sceny politycznej.” Przyznałem mu rację. Inna sprawa, że jeśli będą jakieś dowody to okażą się niepełne, ktoś coś powie ale nie do końca, tak jak to zawsze z każdą aferą w Polsce bywa. Zazwyczaj otrzymujemy spreparowaną namiastkę prawdy, doskonale to można pokazać na przykładzie sprawy zabójstwa generała Papały, nad którą teraz pracuję.
Dużo teraz zależy od dziennikarzy, którzy będą chcieli, nie będą się bali, przestaną politykować, kierować się swoim sympatiami, i sprawdzą wszystkie tropy w tej sprawie. W co niezbyt wierzę.
|