Zapytano mnie, czym się obecnie zajmuję, bo słuch po mnie zaginął. Jak nie ma ciebie na ekranie telewizora to nie istniejesz. Więc opowiedziałem o pracy nad książką i filmem o sprawie zabójstwa generała Papały, pracy nad innym projektem filmowym, dokumentowaniem kilku tematów, w tym ponownym wkroczeniu w temat pedofilów. Mój rozmówca zainteresował się, czy ktoś mnie wspiera? Nie, żadna telewizja, żadna redakcja. Pracuję na razie samodzielnie. Pokiwał głową z niedowierzaniem, pożyczył mi sukcesu i odszedł w przekonaniu, że jestem wariat, który brnie w trudne tematy bez zabezpieczenia. Może ma rację.
Po raz pierwszy zjadłem obiad w sejmowej restauracji „U Hawełka” i zdumiony zostałem przy kasie jego rachunkiem. Trzynaście złotych za porządny obiad w centrum Warszawy. Rzeczywiście posłowie mogą się odrealnić żyjąc na Wiejskiej. Z pobytu w sejmie utkwiła mi zasłyszana rozmowa posła Piechoty, który żalił się dziennikarce, że niestety nie udało mu się ewakuować z Sejmu. Przegrał w wyborach o prezydenturę Szczecina. Jeśli większość polityków sejm traktuje jako miejsce zesłania, swoja Syberię, trudno się dziwić, że taki a nie inny obraz płynie z Wiejskiej.
Tak jak było do przewidzenia w niepamięć popada sprawa dwójki policjantów, którzy zginęli w wypadku, po odwiezieniu do domu b. urzędnika MSWiA. Zgodnie ze scenariuszem spadły już głowy komendanta komisariatu na dworcu centralnym i urzędnika MSWiA. Policjanci boją się rozmawiać o tej sprawie, nawet przy gwarancjach pełnej anonimowości. Okazuje się jednak, że mają spaść kolejne głowy, jedna z nich ma należeć do rzecznika KGP Pawła Biedziaka. Biedziak zbyt szybko uznał, że nie chce tuszować sprawy i zaczął dziennikarzom ujawniać prawdę. Czyli robić to, co powinien. Gdyby od początku przyjęto inną politykę informacyjną wymiar tej tragedii miałby inny obraz. A tak nad tym wszystkim krąży odór krętactwa. Widać jednak, że w MSWiA tego nie rozumieją.
Wieczorem w TVN24 Andrzej Lepper obwieszcza, że w poniedziałek Gazeta Wyborcza zrobi z niego szpiega, wspomina o duszpasterzu z Ukrainy, płk. Kinajło, który miałby świadczyć o jego związkach ze wschodnimi służbami. W Gazecie Wyborczej o niczym jednak takim nie słyszeli. Przemyka to jak widzę niezauważenie,a jest coś na rzeczy. Może warto zapytać wicepremiera, o co chodzi w tej sprawie, bo od jakiegoś czasu ktoś próbuje „domniemanymi związkami Andrzeja Leppera ze wschodnimi służbami” rozgrywać. Coś ugrać dla siebie. A może warto by to uciąć, jeśli to nieprawda. Dlaczego niektórzy zaczęli tym grać? |