
Na marginesie dzisiejszej informacji, że Aneta Krawczyk kłamała twierdząc, że Stanisław Łyżwiński jest ojcem jej dziecka. Specjalne wydanie 24 godzin. Dochodzi do spięcia pomiędzy głównymi medialnymi filarami tej seks-afery Marcinem Kąckim, autorem tekstu w Gazecie Wyborczej, który dał początek sprawie i Tomaszem Sekielskim, współautorem obok Andrzeja Morozowskiego programu „Teraz my”, w którym wystąpiła Aneta Krawczyk, ujawniając kolejne szokujące informacje. Ten wywiad potem wielokrotnie był powtarzany. Marcin Kącki zarzucił autorom programu „Teraz my” zafałszowanie wizerunku Anety Krawczykj twierdząc, że Krawczyńską umieszczono w luksusowym hotelu, zmieniono wygląd, np. fryzurę, makijaż. W domyśle musiało to wywołać reakcję na osobą nie obytą z mediami, co skutkowało takim a nie innymi wypowiedziami. Taką Krawczyk, jaką ujrzał w programie, według niego nigdy nie była. Z kolei zaproszony do studia dziennikarz „Dziennika” Leszek Krassowski zwrócił uwagę Marcinowi Kąckiemu, na wybiórczość, zarzucił, że w swoim tekście pominął ważne jak się okazuje z dzisiejszej perspektywy informacje, które mogły dać inne spojrzenie na Anetę Krawczyńską. Wyjawił, że Aneta Krawczyk wcześniej zjawiła się u niego, ale jak widać uznał, że nie jest wiarygodna by stać się bohaterką tekstu.