
Rozmowa z jednym z generałów policji. Smutne wnioski. Ile jest polityki a ile sprawiedliwości w wymiarze sprawiedliwości?
Wjeżdżam ruchomymi schodami do Galerii Mokotów. Mężczyzna przede mną odwraca się i mówi: Jak pan nie wstydzi się robić takich programów? Po chwili, towarzysząca mu kobieta zwraca uwagę, że to nie ja prowadzę ten program, za który miałbym się wstydzić. Przepraszają mnie. Ze wstydu nie wspomnę, o jaki chodziło program.
Jeden z lekarzy opowiadał mi jak to odmówił leczenia Czesława Kiszczaka, nie chciał widnieć na zaświadczeniach sądowych. Kiszczak podobno naprawdę ma chore serce. Przyznam, że jakoś mnie nie wzrusza chore serce Kiszczaka. W więzieniach także są szpitale, skoro za mniejszą zbrodnie trzymało się chorego na serce Rywina, to tym bardziej można by choć trochę potrzymać Kiszczaka. Przynajmniej trzynaście dni.
Kiszczak żalił mu się na Aleksandra Kwaśniewskiego, nie tylko, że to agent, ale przede wszystkim na to, że jak była jakaś tam rocznica okrągłego stołu to zaprosił Wojciecha Jaruzelskiego, a o nim zapomniał, a przecież to on był architektem tamtego wydarzenia.
Zdjęcie z Magdalenki: Bujak, Sekuła i Kiszczak.