
Dobiłem do końca. 398 strony. Rozumiem, że po przeczytaniu książki Rafała Ziemkiewicza część inteligencji może zrzucić wszystko na Michnika i po sprawie, nie na swoją małość, konformizm, hipokryzję, pyche. To Michnik stworzył taki a nie inny system opinii w Polsce. My jesteśmy zwolnieni z odpowiedzialności za niego. Cóż my biedaki mogliśmy zrobić?
Prawda, zgadzam się z Ziemkiewiczem, że Gazeta Wyborcza stworzyła salon, jednych wynosząc na piedestał, innych zrzucając na niziny, decydując o tych piszemy a tych zmilczamy, mając przez wiele lat monopol dotarcia do opinii publicznej. Do dzisiaj to „boskie naznaczanie” ma miejsce u redaktorów Gazety. Teraz nawet wzmocnione poczuciem wojny z niedawnym anty-salonem. Nie usprawiedliwia to jednak niezauważenia prawdy o polskiej inteligencji, a zwłaszcza tej związanej z mediami, która po prostu choruje na pragmatyzm. W przeciwieństwie do Ziemkiewicza nie uważam, że zaraziła się pragmatyzmem od Michnika. Dzisiaj, kiedy pękł monopol opiniotwórczy Gazety Wyborczej to co Ziemkiewicz nazywa „michniwszczyzną” panoszy się po wielu redakcjach. Jego kumple i koleżanki, także mają problem ze słuchaniem odmiennego zdania, chcą narzucić swoją wizję rzeczywistości, historii, tak jak i Gazeta Wyborcza ustalają kogo zapraszamy do naszego salonu, a kogo nie. Polemika z nimi oznacza stanie się ich wrogiem. Także dzielą świat na swoje towarzystwo i obce.