 Praktycznie bez echa przeszła dzisiejsza informacja, że prokuratura postawiła zarzut płatnej protekcji Tadeuszowi Jacewiczowi. Wkrótce usłyszeć ma go Lech Jaworowicz. Obaj mieli nakłaniać Aleksandra Gudzowatego do wręczenia łapówki synowi Leszka Millera. Tymczasem dzisiaj w mediach ważniejszą wiadomością była sprawa ankiety Giertycha. I kolejny odprysk kanapkowy Surmacza. A wiec tematy, które nie mają takiej rangi jak ten. To pryszcze przy tym. W sprawie pojawia się przecież nazwisko ówczesnego premiera rządu RP. Wokół sprawy Aleksandra Gudzowatego trwa dziwna gra. Toczy się powoli, niemal w cieniu. Media są jakby niechętne w nagłaśnianiu sprawy. A jeśli się to dzieje, to jakby półgębkiem. Można także zapytać, dlaczego mając do wyboru kolekcję taśm Gudzowatego, tak naprawdę poznaliśmy zapis mało znaczących taśmy z zapisem nagrań rozmowy Gudzowatego z Michnikiem, a nie z żądaniem łapówki od Gudzowatego? Pojawiły się tylko prasowe artykuły. |
Jeden z moich rozmówców uważa, że mediom nie zależy na uwiarygodnianiu Gudzowatego. Dlatego dzisiaj ważniejsza była chęć liczenia uczennic w ciąży przez Romana Giertycha. Dlaczego nie zależy? Bo to miałoby godzić w Michnika, Gazetę Wyborczą. Może coś jest na rzeczy, ale nijak nie mogę się zgodzić z tym, że sprawa płatnej protekcji oznacza uwiarygodnienie się Gudzowatego. Gudzowaty w tej sprawie też nie działa przejrzyście. I najważniejsze, kto naprawdę wierzy, że Gudzowaty to święty polskiego biznesu?
Prokuratura, która jakby mogła to do ostatniego dnia trzymałaby w więzieniu Lwa Rywina, w tej sprawie wydaje się być miękka. Porównajmy to z działaniem w innych sprawach o charakterze korupcyjnym. Prokuratura tym razem nie zatrzymuje podejrzanych przy pomocy brygad antyterrorystycznych w asyście kamer. Nie organizuje konferencji prasowych. Zgada się na kaucje. A przecież zeznania Jana Bisztygi, Aleksandra Gudzowatego i zapis nagrania wydają się być twardymi dowodami.
Inny mój rozmówca, bliski współpracownik Aleksandra Gudzowatego, wspomniał, że w ogóle prokuratura nie zajęłaby się sprawą, gdyby nie interwencja jednego z byłych polityków. Kto ma teraz interweniować, byśmy poznali kolejną warstwę sprawy Gudzowatego? Sam zainteresowany Aleksander Gudzowaty też przycichł. Czy ktoś z dziennikarzy prowadzi śledztwo dziennikarskie w tej sprawie? O co w ogóle chodzi w sprawie Gudzowatego? Czyj interes jest teraz ważniejszy? Gudzowatego? Millera? Tej czy innej grupy polityków? Czy na pewno w sprawie Gudzowatego chodzi o prawdę? |