 „Polscy policjanci we współpracy ze szwedzkimi organami ścigania udaremnili przemyt 1,5 tony kokainy z Ameryki Południowej do Polski (…) o czarnorynkowej wartości 300 milionów zł. To największa udaremniona próba przemytu kokainy do Polski. Sprawa miała swój początek na początku grudnia w Goeteborgu, gdzie Szwedzi znaleźli i zabezpieczyli 1360 kg kokainy. Szwedzcy i polscy funkcjonariusze ustalili, że narkotyki miały trafić do Polski. Do Polski popłyneły jednak nie narkotyki, a podstawiona przez policjantów substancja. (…) Wspólne śledztwo policjantów Centralnego Biura Śledczego, Komendy Wojewózkij Policji i Prokuratury Okręgowej w Szczecinie doprowadziło do zatrzymania organizatorów przemytu.” Tyle komunikat prasowy KGP. Czyli sukces. Ale czy na pewno i jeśli jest, to czyj tak naprawdę? |
Funkcjonariusz zajmujący się sprwami narkotyków zwraca mi uwagę na kompeltny brak zufania do polskich służb. Inaczej by pozwolono na kontrolę tej przesyłki i nikt by się nie bawił w podmianę na mąkę. „Kokę zatrzymano, ale już nigdy nie dowiemy się gdzie miała iść.” Podważa też fakt, że polskie służby i prokuratura zatrzymali organizatorów przemytu. „Zatrzymano polskiego słupa i kontrolera z meksyku. Wedzą ile wiedzą, czyli nie wiele. Dlatego płonne są nadzieje prokuratory, że poznamy w tej sytuacji osoby naprawdę stojące za tym przerzutem. Nawet gdyby Meksykanin zdecydował się być świadkiem koronnym.
Tyle koki to jest ilość niespotykana, nie wystarczy kupić kokę, trzeba ją też sprzedać. Za tym przerzutem musiał stać ktoś naprawdę gruby a nie jakić Meksykanin i polski budowlaniec.”
Mój rozmówca powątpiewa, że w tej sprawie w ogóle wzięto zakładników, o czym dzisiaj donoszą media. „Owszem Kozina załatwił taką możliwość Polakom, ale taka ilość stoi poza możliwościami polskich grup przestępczych. To był dil na Europę, oraganizowany przez świat a nie przez Polaków. Polska to był zawsze kraj tranzytowy, ze zmiennym systemem rozpowadzania.”
http://www.policja.pl/portal/pol/1/4963/ http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,3816120.html |