Mama wróciła ze szpitala do domu. Kuracja antybiotykowa zakończona, więc można spokojnie pić Cuba Libre. Wczoraj w rozmowie z Piotrem Pytlakowskim ten porównał dzisiejszych dziennikarzy stojących w jednej linii z rządzącymi, gotowymi do wsparcia słowem pisanym i mówionym, do „pryszczatychi”. Tak w latach pięćdziesiątych nazywano dziennikarzy „wspierających władzę.” Wymieniliśmy nazwiska obecnych pryszczatych, zebrała się niezła dziennikarska śmietanka.
Właściwie przestałem oglądać informacje w telewizji. Na chwilę dzisiaj włączyłem „Kropkę nad i”. Ludwik Dorn z niechęcią wyznał Monice Olejnik, że ma uczucie dyskomfortu z zasiadania w rządzie razem z Andrzejem Lepperem. Pragmatyzm polityka jest jednak ważniejszy. I słusznie. Opozycja, która dzisiaj krzyczy sama dla utrzymania władzy weszłaby w konszachty z Lepperem. Dorna można czasami polubić za szczerość. W polityce nie ma przecież moralności. Ta występuje wyłącznie w spotach wyborczych. |