Oto w tym czerwonym od flag i nie tylko święcie 1 maja (Na ich pochodzie w stolicy wzięło udział z 800 osób. Frekwencja znacznie spadła po zlikwidowaniu przymusu uczestniczenia w pierwszomajowych pochodach.),takie postacie jak Aleksander Kwaśniewski, Włodzimierz Cimoszewicz i Jan Widacki stworzyli Ruchu na Rzecz Demokracji. Jako ozdobę zdobyli noblistkę Wisławę Szmborską, która z racji wieku chyba zapomniała jak to jej kiedyś służył miraż z polityką, gdy zbłaźniła się socrealistycznymi wierszami.
Sygnatariusze oświadczenia twierdzą, że "łączą ich m.in. szacunek dla demokracji i państwa prawa oraz stosunek do integracji europejskiej, którą traktują jako słuszny wybór". W oświadczeniu podkreślają też szacunek dla zrywu "Solidarności" i jej przywódców oraz dla "okrągłego stołu".
Jakże oni, Kwaśniewski i Cimoszewicz, znakomicie kiedyś rozumieli, co to demokracja, wolność słowa, jakże wspaniałą Polskę nam od lat 80-tych budowali, którą tak dobrze podsumował Józef Oleksy w rozmowie z Aleksandrem Gudzowatym i Janem Bisztygą.
"Jesteśmy zdecydowani wspierać środowisko dziennikarzy broniących swej niezależności i wolności mediów. Bez wolnych mediów nie ma demokracji" - napisali w oświadczeniu.
Jan Widacki wspierający dziennikarzy? Dlaczego tak nie broni ich niezależności i wolności, gdy chcą się zająć fundacją ”Bezpieczna służba”? Wówczas unika dziennikarzy, zasłania się za parawan kruczków prawnych.
Przypomnę krótko o co chodziło. Nieżyjący już Wojciech Papina zeznał: „Herszman założył fundację na rzecz polskiej policji z zoną Jeremiasza Barańskiego, Krystyną Barańską i Markiem Minchbergiem. Krystyna Barańska figurowała wprawdzie w fundacji, ale była tylko figurantką. Fundacja została założona po to, żeby można było prowadzić nielegalne interesy. Herszman pokazał mi zdjęcia z okazji otwarcia szkoły policyjnej w Szczytnie, na których był. Na zdjęciach byli także generałowie policji, ksiądz Jankowski i chyba Marek Minchberg. Była taka sytuacja, że w mojej obecności Barański i Herszman rozmawiali o założeniu fundacji.” Zeznania te znajdują potwierdzenie w relacji innego świadka, członka Fundacji Pomocy Osobom Poszkodowanym przy wykonywaniu zadań na rzecz Bezpieczeństwa Państwa i Porządku Publicznego „Bezpieczna Służba”, Romuald Marka Minchberga, złożonych 15 marca 2003 roku w Warszawie: „Z rozmów, które wobec mnie prowadzono wynikało, że fundacja ma być „przykrywką” dla prowadzenia interesów polegających m.in. na przemycie spirytusu. W czasie organizacji tej fundacji główną osobą, która miała „wejścia” na wysoko postawione osoby był Herszman. Natomiast sprawy formalne załatwiał Tomasz Cymerman. Tomasz Cymerman prowadził razem z Władkiem Komarem klub bilardowy, którego nieoficjalnym właścicielem był Leszek Barański. (…) Dwa albo trzy razy jako członek fundacji byłem w ministerstwie spraw wewnętrznych. Były to spotkania z ministrem Widackim,( w rządzie Mazowieckiego) i panem Nóżką (byłym Szefem Urzędu Ochrony Państwa). W nawiązaniu, byłem też w towarzystwie wiceministra Widackiego, Herszmana na otwarciu szkoły policyjnej w Szczytnie. Razem polecieliśmy tam helikopterem – opowiadał Minchberg prokuratorom. Jak wynika z jego relacji, organizatorem wylotu na uroczystość do Szkoły Policyjnej w Szczytnie był ówczesny wiceminister spraw wewnętrznych profesor Jan Widacki. Herszman mówi: „Spotykałem się parę razy z nim, powiedział, że do Szczytna pojedziemy, bo tam będzie dobrze, bo się poznamy z nową władzą.” Zwieńczeniem spotkania był wspólny lot Zdzisława Herszmana i wiceministra Jana Widackiego ze Szczytna do Mrągowa, na prywatną kolację.”
Jan Widacki mógłby też pomóc dziennikarzom w kilku innych sprawach swoją otwartością.
Na zdjęciach:Jan Widacki oraz Zdzisław Herszman i Marek Minchberg w Szczytnie podczas opisywanych wydarzeń (1990) |