Polonijny dziennikarz jest bezlitosny dla kongresu, który powołano po Jałcie.
„Obecnie stanowi stowarzyszenie skupiające kilku starszych panów, przypisujących sobie nie swoje zasługi. Dla podtrzymania swojej firmy będą kłamać w żywe oczy, przypisując sobie choćby zasługi w uchwaleniu przez Kongres USA rezolucji uznającej traktaty w Jałcie za nieważne od samego początku. Panowie widać zapomnieli, że kiedy trwała polityczna batalia w tej sprawie, to byli przeciw. I to zdecydowanie przeciw.(…)
Czyżby szef Stowarzyszenia Wspólnota Polska nie ma rozeznania o stanie organizacji polonijnych?
„Z rozbawnieniem więc można słuchać wypowiedzi profesora Andrzeja Stelmachowskiego, który bredzi coś tam o 900 tysiącach członków KPA. Papier każdą bzdurę wytrzyma. Podczas ostatniej parady 3 majowej w Chicago wystarczyło palców u rąk, aby policzyć maszerujących w kolumnie KPA. Byle polonijna drużyna piłki nożnej zorganizuje dzisiaj więcej osób niż KPA w całych Stanach Zjednoczonych.”
Skąd więc taka miłość do starszych panów z KPA?
„Oczywiście nad wszystkim unosi się polityka, na pewno zaś unosi się nad Stemlachowskim. W nielicznych wywiadach prezes Wspólnoty Polskiej zauważył, że władze RP nieodpowiednio traktowały Edwarda Moskala. O Edwardzie Moskalu zawsze u niego sporo komplementów.”
Tymczasem „Edward Moskal już za życia w Ameryce był politycznym trupem. Nikt znaczący z nim nie rozmawiał na przykład z powodu jawnego antysemityzmu. Przypomnieć można choćby jego wypowiedzi w czasie kampanii Rahma Emanuela, czy ataki na Jana Nowaka Jeziorańskiego. To przecież z inspiracji Moskala w polonijnej prasie publikowano brednie o rzekomej współpracy Jana Nowaka Jeziorańskiego z gestapo. Stelmachowskiemu to nie przeszkadzało.”
Andrzej Jarmakowski słusznie zauważa, że w kontaktach z Polonią „decyduje intelektualna egzotyka”. Władze w Polsce są oderwane od rzeczywistej sytuacji Polonii.
„Widzimy brak koncepcji, jakiegokolwiek pomsłu. Z ust wiadrami wylewa się woda, ale nic z tego nie wynika. Panowie się więc kontaktują, spotykają, Senat przyznaje fundusze na działalność „Wspólnoty”. Jeżeli chodzi o praktykę zaś, to nie potrafiono do tej pory opracować nawet porządnego podręcznika dla polonijnych szkół sobotnich do nauki języka polskiego, uwzględniając fakt, iż dla zdecydowanej większości uczniów język polski jest tym drugim.”
Nic dodać, nic ująć. |