Wpół do czwartej w nocy. Przebudzam się przed trzecią w nocy, po nieudanej próbie uśnięcia, wierceniu się w łóżku, przekręcaniu z boku na bok. Efekt ostatniego montowania po nocach filmu "Zabić Papałę". Postanawiam wstać. Wyciągam piwo z lodówki i zasiadam do komputera. Wchodzę w sieć. Przeglądam blogi. I natrafiam na skutki mojego ironicznego sms-a po kilkuminutowym zerknięciu na festiwal Top trendy, wysłanego nocą do Michała Wiśniewskiego. Po nim Michał napisał w swoim blogu:
„08 czerwca 2007
top czy trendy ?
dostałem dziś sms-a, że nie jestem top ani
trandy ... ups ... no cóż ... idę się popłakać
...
EEE...ważne, że płyty sie sprzedają w ilości większej
niż top and trandy :-)
po prostu: ruch w muzyce !
siad polsat ... siad !
mw (23:25)”
Z kolei Robert Sankowski recenzując Top Trendy w swoim blogu napisał:
„Przyczajony Rubik, ukryty Wiśniewski
Polsat może odtrąbić sukces TOPtrendów. Nie dlatego że festiwal przyciągnął przed telewizory parę milionów widzów i przy okazji zarobił dla stacji przyzwoitą sumkę. Jest powód o wiele ważniejszy. Oto impreza skutecznie skrzywdziła dwóch największych gwiazdorów naszej sceny, o czym zresztą od rana trąbią dziś mniej i nieco bardziej poważne media. Piotr Rubik nie dostał należnej mu (co nie podlega przecież najmniejszej wątpliwości) nagrody, bo zdezorientowani widzowie słysząc z telewizora jego piosenkę jak te barany głosowali na ludzi, którzy już z Rubikiem nie współpracują. Teraz Rubik robi dobrą minę do złej gry, opowiada na prawo i lewo że i tak sie cieszy, bo poza nagrodą publiczności na TOPtrendach były tez inne wyróżnienia, a te akurat przypadły jemu. No bo niby co innego mu pozostało.
To i tak jeszcze nic w porównaniu z nieszczęściem Wiśniewskiego, którego przy obsadzaniu programu koncertów w ogóle pominięto. A był na widowni, kamera go pokazywała (pewnie złośliwie, żeby naród zauważył, że jest ktoś taki, ale na scenę go nie zaprosili). Teraz pozostały mu tylko płacz i zgrzytanie zębami. Z niewielką domieszką wątpliwej ironii (w tym miejscu podlinkowano do wpisu Michała Wiśniewskiego).
No i to się nazwa zrobić imprezie odpowiednią prasę. Teraz spróbujcie to przebić na festiwalu w Opolu, spece od promocji w telewizji publicznej.”
Wniosek. Nie pisać po nocy smsów, zwłaszcza po whisky. Choć fiestując Rubika a zapraszając na ławki Wiśniewskiego Nina Terentiew nazbyt ukłoniła się niechęci establishmentowi naszego szołbiznesu do Michała. Tym bardziej, że potem na bankiecie Nina nie ukrywała swego serca dla niego. I nie był to fałszywy gest, zapewniam.
PS. Wolę pisać o Wiśniewskim i Top trendach niż o zdekompletowanych teczkach Wałęsy i dawaniu w czapę przez Walentynowicz. |