2011-11-02 Siedzę w wygodnej klatce, ale klatce.

Sprawa ekstradycyjna upadła, moje wnioski o uchylenie nakazu aresztowania spełzają na niczym, a wnioski o przesłuchanie za granicą nie są nawet rozpatrywane. Nie otrzymałem nigdy żadnego postanowienia w tej sprawie.

Od ponad trzech lat finansista Janusz Lazarowicz ścigany jest listem gończym przez polski wymiar sprawiedliwości. Postawiono mu m.in. zarzut podżegania do zabójstwa Piotra Głowali. Przez półtorej roku prokuratura udawała, że poszukiwany przepadł bez śladu. Realizując film z Piotrem Pytlakowskim „Ścigany” odnaleźliśmy go w RPA i za naszym pośrednictwem Lazarowicz zwrócił się do prokuratury, by ta go wreszcie przesłuchała. Po naszej interwencji u prokuratura wystąpiła o ekstradycję biznesmena z RPA. Nie wybrała innej drogi, choć mogła. Wniosek został odrzucony. Janusz Lazarowicz bezskutecznie wnioskuje o uchylenie aresztu tymczasowego i przesłuchanie go przez prokuraturę. „Ktoś kto zna warunki w polskich aresztach, wie jak nagminnie wydłużany jest okres jego stosowania, powinien zrozumieć, dlaczego walczę o to, by odpowiadać przed wymiarem sprawiedliwości z wolnej stopy.“ – wyjaśnia ścigany biznesmen.

- Widzieliśmy się w grudniu 2010 r., kiedy z Piotrem Pytlakowskim, ekipą telewizyjną TVP INFO, odwiedziliśmy pana w Kapsztadzie, co się zmieniło od tamtego czasu?
- Niestety nie wiele, po prostu jestem o jedenaście miesięcy starszy. Sprawa ekstradycyjna upadła, moje wnioski o uchylenie nakazu aresztowania spełzają na niczym, a wnioski o przesłuchanie za granicą nie są nawet rozpatrywane. Nie otrzymałem nigdy żadnego postanowienia w tej sprawie.
- Ale prokuratura jak chce pana przesłuchać, to nie widzi problemu, że przebywa pan w RPA? Wie jak do pana dotrzeć?
- Oczywiście, że mogę być przesłuchany w różny sposób: za pomocą kamer, przy udziale lokalnych prokuratorów lub przez przedstawiciela/konsula polskiego w RPA, tak, jak to się odbyło dwukrotnie tutaj, w Kapsztadzie, w innych sprawach. To jest proste, ale potrzeba odrobinę dobrej woli, której, jak widać na dzień dzisiejszy nie ma.
- Co w takiej sytuacji dalej pan zamierza robić?
- Wierzę, że sprawa się pozytywnie wyjaśni, że ktoś obiektywny na to spojrzy, że znajdzie się sędzia, który będzie miał czas przeglądnąć akta, a nie tak, jak ostatnio to miało miejsce, sędzia poświęcił na to tylko dwa dni. Może sędzia wysłucha argumentów obrony... 
- Kiedy odbyła się rozprawa o uchylenie aresztu?
- W ubiegłym tygodniu. Nawet nikt z prokuratury nie przyszedł na rozprawę. Dlaczego się mieli trudzić? Wszystko wiadome, nawet orzeczenie sądu. 
- W RPA jest pan wolnym człowiekiem, nie przebywa w areszcie.
- Tak, w polskich warunkach czekałoby mnie kilkuletnie siedzenie bez wyroku. Nie powinienem wiec narzekać, ale wie pan… Rozmawiamy, 1 listopada, w szczególnym dniu, w takim dniu zdaję sobie sprawę, że nawet spacer na groby rodziców i innych bliskich jest dla mnie niemożliwy, chwila zadumy na wygnaniu, krótka modlitwa...to wszystko. Siedzę w wygodnej klatce, ale klatce.
 
Rozmowa przeprowadzona, 1 listopada 2011 r.
 

Zobacz także

Gazeta Wyborcza: Włoszczowa oburzona zwiastunem filmu. (WIDEO)

Gazeta Wyborcza: Włoszczowa oburzona zwiastunem filmu. (WIDEO)

Awantura wokół zwiastuna nowego filmu Sylwestra Latkowskiego "Człowiek z Lasu. Polska Lokalna". Władze Włoszczowy poczuły się dotknięte i zapowiedziały interwencję w "odpowiednich instytucjach i organach". - To forma nacisku - twierdzi dokumentalista.

Minęła dwudziesta. Inwigilacja - jest gorzej niż było (WIDEO)

Minęła dwudziesta. Inwigilacja - jest gorzej niż było (WIDEO)

Zapis programu "Minęła dwudziesta". Gośćmi Danuty Holeckiej byli Katarzyna Szymielewicz, gen. Marek Dukaczewski i Sylwester Latkowski

Rzeczpospolita: Jak Włoszczowa walczy z mediami

Rzeczpospolita: Jak Włoszczowa walczy z mediami

Burmistrzem Włoszczowy Bartłomiejem Dorywalskim media interesują się od kilkunastu miesięcy. "Rz" pisała o nim trzykrotnie.  Chodzi o oskarżenia właściciela firmy Strunobet o tłumienie wolności działalności gospodarczej. Firma narzekała, że na różne decyzje władz miasta czekała 1,5 i 2,5 roku. Historię Strunobetu opisał też w przygotowywanym właśnie filmie "Człowiek z lasu" Sylwester Latkowski, dziennikarz śledczy i dokumentalista.

Prokurator ma się dobrze

Prokurator ma się dobrze

Akt oskarżenia sporządzała prokurator na progu kariery. Żaden z doświadczonych śledczych nie chciał się pod nim podpisać. Sąd uznał, że złamane zostało prawo do obrony.

Polecam

NEWSLETTER

WIDEO

Polecam

WIDEO

WIDEO

copyrights: SYLWESTER LATKOWSKI, LATKOWSKI.COM

Zastrzegamy sobie prawo zmiany tytułów, skracania i redagowania nadsyłanych tekstów. Nie ponosimy odpowiedzialności za treść ogłoszeń.

Istnieje możliwość cytowania fragmentów tekstów wyłącznie z podaniem źródła - latkowski.com.

W przypadku większych cytatów i całych tekstów wymagana jest zgoda.