menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Nie bedę Jurandem - rozmowa z Januszem Lazarowiczem

Sylwester Latkowski, Piotr Pytlakowski: Czy może pan powiedzieć, gdzie teraz przebywa?
Janusz Lazarowicz: O nie.
-  Jest pan poza Polską?
- Tak.
- Kiedy się pan dowiedział o tym polskim nakazie aresztowania?
- W poniedziałek. Według mnie nie ma powodu by wydać nakaz. Wydaje się go jeżeli ktoś uciekł i się ukrywa, prawda? Jeżeli ja wszystkie kontrakty miałem, że mieszkam w Londynie i będą mi opłacać podróż do domu. Ja od dwudziestu paru lat mieszkam w  Anglii. Jak się dowiedziałem, że wydano europejski nakaz aresztowania, to wyjechałem z Anglii. Ale ja się nigdy nie ukrywałem przed polskimi władzami, prokuratorem. Zanim wyjechał z Polski byłem przesłuchiwany.
-  Kiedy był pan ostatni raz przesłuchiwany? I w jakim charakterze?
-  Nigdy nie byłem podejrzanym. Przesłuchiwano mnie w różnych sprawach. Natomiast mówimy o śmierci  pana Głowali. Ja tego faceta nigdy nie znałem. To jest też następna fikcja prokuratury. Cała sytuacja była taka: Przychodzi pan Głowala do mnie do biura, w Polsce. No i ja dzwonię do pana mecenasa Woźnego. I mówię, kto to jest ten facet? A Piotr mówi do mnie, że to jest Pruszków. Co człowiek wtedy robi? Zastanawia się nad swoim bezpieczeństwem. Trzeba pamiętać o tym, że pan Głowala siedział razem z panem Wieczerzakiem. Tam się poznali i Wieczerzak przysłał go z szantażem do mnie. To jest historia niebywała. Mnie zrujnowali życie. Wszystko przez to, że pan Wieczerzak opowiada bzdurstwa.
- To, że stał się pan podejrzanym wynika z nagrania, z pana słów „kopie sobie pan grób”.
- Największy błąd mojego życia. Ale to ja dostarczyłem taśmę do prokuratury. Ja dałem ją policji. To nie było tak, że taśmy zostały odkryte. Ja dostarczyłem wszelkie dowody przeciwko sobie.
- Zarzut w tej sprawie ma też Janusz Graf. Czy znał pan Janusza Grafa?
- Znam Janusza Grafa i uważam, że na pewno takiego przestępstwa nie popełnił. Dla mnie to był facet, który chciał wyjść z półświatka.  Zresztą pan Janusz Graf nigdy nie miał żadnych zarzutów. Zawsze się mówiło, że to facet z półświatka, ale on chciał z niego odejść. On chciał zostać normalnym biznesmenem.
- Kiedy go pan poznał?
- To był facet, który przyszedł do mnie z propozycją nabycia nieruchomości na rogu Mokotowskiej i Hożej.
- Hoża 2?
- Tak. On przyszedł z propozycją, że jest coś takiego do kupienia. Czy to było 20 listopada 1997 roku, czy? Naprawdę trudno mi powiedzieć kiedy dokładnie go poznałem. Ale to był niewinny kontakt. To był facet, który przyszedł do funduszu, ja byłem wtedy prezesem NFI.
- A od kiedy był pan nim?
- Byłem v-ce prezesem Reifeisen Banku w 1997 roku. Potem chyba w 2000 roku zostałem prezesem Reifeisena Investment w Polsce. A prezesem funduszu byłem chyba od 2001. Nie mam przed sobą dokumentów, by powiedzieć kiedy dokładnie.
- Ta data jest ważna, by określić kiedy się panowie poznali.
- Byłem wtedy w funduszu (NFI). To był 2001 rok. ( od aut.: Janusz Lazarowicz był w latach 1998 - 2000 członkiem Raiffeisen Centrobank, Od 2000 do 2002 roku był szefem spółki Raiffeisen Investment Polska )
- Jaki charakter później zaczęła mieć ta znajomość.
- Żadnych interesów oprócz tej Hożej z panem Grafem nie prowadziłem. To była po prostu bardzo dobra inwestycja.
- Na czym polegał interes z Hożą i pana rola w nim?
- Jako fundusz przejęliśmy firmę Mardex za 26 mln i to zostało sprzedane. Jak ja oddałem fundusz i wyjechałem z Polski to z tego co ja słyszałem to zostało sprzedane za 60 mln. Ale ani ja ani pan Graf nie odniósł korzyści materialnych z tej transakcji.
- Czy wyście się w taki razie spotykali później towarzysko?
- Tak.
- Czy to była przyjaźń?
- Tak bym powiedział.
- Czy był pan świadkiem na jego ślubie?
- Teraz zadaje mi pan trudne pytanie.
- Bycie świadkiem to się pamięta.
- No, no.
- Był pan?
- No wie Pan, byłem. Tak.
- Dlaczego nie chciał pan odpowiedzieć wprost?
- No wie, pan…
- Z dat wynika, że ten ślub Grafa był w 2000 roku, więc to jeszcze pan nie był szefem NFI. No tak, ale na pewno byłem w Reifeisen. Te wszystkie daty się człowiekowi kręcą.
- Czy to prawda, że osobą, która was ze sobą poznała był Grzegorz Żemek?
- Nie.
- Pan wspomniał, że przestraszył się pan pana Głowali, bo przedstawiono go jako człowieka Pruszkowa. A to Graf był człowiekiem Pruszkowa, był bardziej z nim związany niż Głowala, a jego to się pan nie bał?
- Ja w ogóle o tym nie wiedziałem, że on był powiązany z Pruszkowem.
- Wiem, że pan się wstydził tej znajomości, próbował ją ukrywać. Na przykład Maciejowi Gorzelińskiemu na początku pan się wyparł tej znajomości.
- No tak… To jest… Ja tego nie pamiętam po prostu, czy ja mówiłem Maćkowi Gozrelińskiemu, czy nie.
- Jak pan kupował Mardex poznał pan Mariusza P.
- Tak.
- Jaka jest pana opinia na temat tego człowieka.
- Cały akt oskarżenia przeciwko mnie jest bazowany na zeznaniach pana P. Ja go spotkałem dwa, może trzy razy w życiu.
- Czy on ma do pana pretensje?
- On ma pretensje takie, że on z Mardexu zaczął wyciągać pieniądze, i to duże. Jest akt oskarżenia przeciwko niemu na kwotę 7 mln. złotych. W związku z tym ja powiedziałem Januszowi Grafowi. Ty mnie kolego, zapewniałeś, że pieniądze nie będą wyciągnięte z tej spółki. W związku z czym Janusz Graf wyrzucił go ze spółki.
- Może dlatego czuje się oszukany i ma pretensje?
- Ale jak się ma czuć oszukany? Ktoś kto wyciągnął ze spółki 7 mln. nie może się czuć oszukany.
- Przeciwko panu zeznaje także Adam J.
- Tego to nie znam.
- On twierdzi, ze czasami był pana kierowcą, ze Graf go wysyłał po to by odebrał pana z lotniska.
- Ja miałem swoich dwóch kierowców. Zatrudniłem sobie kierowców ochroniarzy właśnie po tym jak przyszedł do mnie pan Głowala. Ale to nie był pan J. To nazwisko nic mi nie mówi.
- Kim był ten ochroniarz, którego pan zatrudnił?
- To był Piotr M.
- Nosił charakterystyczną kitkę?
- Tak jest.
- To był były policjant?
- On był w jakichś służbach.
- Czy to prawda, ze jacyś ludzie z WSI mieli się domagać od pana by wyjechał z Polski, bo chcieli przejąć NFI?
- Nie ( po dłuższej chwili).
- Nikt nie naciskał na pana?
- Nie. Nikt nie naciskał.
- Pan opowiadał to jednej z osób, z którą rozmawialiśmy.
- Aha… Jedyną historię, którą ja pamiętam to była historia jak Grzegorz Wieczerzak został zatrzymany i pani Kamila Sowińska powiedziała, że pana Lazarowicza w Polsce nie chcemy widzieć. Niech on nie przyjeżdża do Polski.
- Czy odebrał to pan jako próbę zastraszenia?
- Definitywnie.
- Co jest przyczyna pana problemów?
- Jedna i wyłącznie. To jest Grzegorz Wieczerzak.
- To robi pan z niego wszechpotężną osobę, która ma wpływ od polityków po prokuraturę.
- To jest człowiek, który pomawia ludzi. On sobie spokojnie siedzi w Polsce. On widocznie ma dobre kontakty z obecnym rządem.
- Z którymi politykami się pan dobrze znał?

(Wzdycha. Długa cisza.)

- W jakich okolicznościach uzyskał pan angielskie obywatelstwo?
- Wyjechałem z Polski w roku 1980. Miałem wtedy 30 lat. Wróciłem do Polski tylko dlatego, że pojawiły się możliwości biznesowe.
- Ktoś musiał pana wprowadzać w polską rzeczywistość.
- No, to prawda.
- Czyli kto pana wprowadzał?
- Pan profesor Leszek Pawłowski, z którym byłem na uniwersytecie gdańskim. (od aut: Obecnie prowadzi Doradztwo Prawne są usługi prawne oraz usługi doradcze związane z prowadzeniem działalności gospodarczej i zarządzaniem. Kancelaria w Gdańsku-Wrzeszczu).
- W którym roku pan wrócił?
- Chyba to był 1994 rok.
- Jak młody człowiek wyjeżdżając z Polski robi karierę w bankach?
- Mam magistra ekonomii uniwersytetu gdańskiego. Zacząłem prace…. Była taka firma nazywająca się Transpol. Ja byłem reprezentantem firm zagranicznych w Polsce. To było koniec lat 70-tych.
- Wtedy musiał pan być pod kontrolą służb.
- Ja nigdy nie byłem w żadnych służbach. Jedno spotkanie jakie miałem ze służbami to było jak objąłem stanowisko sprzedawcy w firmie Transpol, to przyszli do mnie panowie ze służb i powiedzieli: Tu pan mus temu panu whisky zanieść. Temu kolacje postawić raz w roku. Natomiast nigdy nie byłem pod żadną ochroną służb.
- Co pan sprzedawał w tej firmie?
- Łapaczki oleju.
- Jak to się stało, że pan w  świat finansjery wszedł? Co było przełomowym momentem?
- W roku 1979 zostałem najlepszym agentem na cały świat w BP i zaproponowano mi prace w RPA.  Pracowałem tam przez parę miesięcy dla BP, a potem przeszedłem do Truck Bank In Africa. Tam bardzo szybko zrobiłem karierę. Potem zostałem przeniesiony do ich oddziału banku w Londynie. Później założyłem własną firmę maklerską w Londynie. Zadzwonił Leszek Pawłowski, powiedział, że zwalnia się z uniwersytetu i może bym zaczął pracować w Polsce. I tak się moja praca zaczęła w Polsce.
- Czy zna pan byłego prokuratora krajowego i szefa MSWiA Janusza Kaczmarka?
- Nie. Nie cierpię go.
- Zaczyna krążyć  nazwijmy to na mieście opowieść o spotkaniu trzech Januszów w apartamencie Babka Tower przy Jana Pawła II. Pana, Grafa i Kaczmarka. ( Od autorów: w tej sprawie byli wzywani na przesłuchania świadkowie, m.in. jeden z bardziej znanych świadków koronnych. Z naszych informacji wynika, że mogło chodzić o spotkanie z Wiesławem Kaczmarkiem, a nie Januszem.).
- To bzdura.
- Czy znał pan Grzegorza Żemka?
- Tak. To było na początku lat 90-tych.
- Afera FOZZ?
- Tak jest. Nie pamiętam, kto mnie wprowadził do niego. Widziałem go 15 minut to wszystko.
- Czy znał pan Roberta Poczmana?
- Tak.
- W jakich okolicznościach pan go poznał?
- Poznałem go przez Janusza Grafa.
- Prowadziliście jakieś interesy?
- Nie.
- Czyli znajomość towarzyska?
- Tak.
-  Czy dawał pan jakiekolwiek zlecenie Krzysztofowi Rutkowskiemu? (Od aut. – Krzysztof Rutkowski miał na zlecenie Grafa i Lazarowicza odszukać Adama J, by uzyskać od niego dokumenty z kancelarii J.)
- Nie, poznałem go we włoskiej restauracji Wenecja, kiedy ja byłem tam z Cezarym Pazurą i on wszedł do restauracji.
- Czy znał pan kancelarie radców prawnych J? ( Od aut. – Kancelaria odgrywała według śledczych ważną rolę w tzw. sprawie ministerstwa finansów i grupie Grafa.)
- Nie
- Roberta R.? (Od aut. – aresztowany w związku z zabójstwem Głowali)
-  Nie.
- To czy może pan wytłumaczyć, jak jest pan włączony do grupy przestępczej Grafa, skoro nie znam pan ludzi oskarżonych o udział w niej?
-  Ja nie mam zielonego pojęcia. Jestem wstrząśnięty tymi zarzutami. Ja znałem tylko Janusza Grafa a reszty nie.
- Jeżeli pan uważa się za niewinnego, to czemu nie zgłosi się pan do prokuratury i nie wyjaśni tego wszystkiego?
- Ja nie będę Jurandem ze Spychowa, żeby język wycięli i oko wyłupili.
- Pan się obawia o swoje życie i zdrowie?
- Obawiam się, że będę siedział w więzieniu za nic przez trzy lata, potem mnie wypuszczą i powiedzą, łups, przepraszamy bardzo, pan jest niewinny
- Nie obawia się pan okresu ukrywania się?
- Uważam, ze lepiej być za granicą niż w polskim wymiarze sprawiedliwości. Ktoś chce mnie złapać za nic. Ja nie miałem do czynienia z żadna polityką, służbami. Ja zostałem kozłem ofiarnym.
- Kto robi z pana kozła ofiarnego?
- To wszystko jest robione przez pana Grzegorza Wieczerzaka, który mnie wciągnął w NFI i opowiada teraz głupoty do prokuratury.
- Kiedy był pan ostatni raz w Polsce?
- W marcu 2006.


Fragmenty rozmowy zarejestrowanej 4 października 2007 roku. Częsciowa publikacja w Polityce Nr 44. Kilka dni po tym, jak Janusz Lazarowicz dowiedział się, że wydano za nim europejski nakaz aresztowania. Nie publikujemy części rozmowy poświeconej kontaktom Lazarowicza z konkretnymi politykami. Obecnie z Piotrem Pytlakowskim pracujemy nad tym wątkiem.



menuline menuline menuline menuline menuline menuline
Wyszukiwarka

Film opowiada o aktualnej sytuacji panującej w polskich aresztach śledczych. Zdjecia rozpoczęto 1 września 2003 roku, ich zakończenie planowane jest w maju.
Śledczak Kamilianie Gwiazdor Pedofile
Nakręceni Pub 700 Klatka To my, Rugbiści
powered by Starla Design Admin CMS