2011-10-24 Kim jest autor powieści "Nielegalni"?

Całe państwo było właściwie podległe ZSRR, niby suwerenne. Czy wywiad był kooperujący z KGB? Pewnie tak. Pierwszym kooperantem był - jak się okazało - Zacharski. Ja przez całą moją służbę do 1989 roku nie widziałem żadnego kagiebowca.

 W listopadzie ukaże się powieść oficera polskiego wywiadu, piszącego pod pseudonimem Vincent V. Severski, pt. "Nielegalni". Prezentuję pierwszą cześć rozmowy z autorem.

 
- Czytając powieść "Nielegalni" odnosiłem wrażenie, że książkę napisałeś aby odreagować to co spotkało cię, gdy byłeś czynnym oficerem wywiadu.
- Oczywiście, że napisałem ją również żeby odreagować to co mnie w tej pracy spotkało. Jeżeli myślisz, że za rządów PiS - to tak, też. Przez prawie trzydzieści lat uzbierało się znacznie więcej. IV RP to było już za dużo! 
- Wstąpiłeś do służby w czasach stanu wojennego?
- Nie. Przed stanem wojennym. Za pierwszej Solidarności. W lipcu - chyba - 1981 roku.
- Nie była to jednak „Solidarnościowa” służba. To był wywiad PRL, kooperujący z radzieckim wywiadem. Podległy KGB.
- Całe państwo było właściwie podległe ZSRR, niby suwerenne. Czy był kooperujący z KGB? Pewnie tak. Pierwszym kooperantem był - jak się okazało - Marian Zacharski. Ja przez całą moją służbę do 1989 roku nie widziałem żadnego kagiebowca. Wiem, że był taki jeden stary oficer - generał KGB, który kręcił się po III piętrze. Podobno prowadził kiedyś Kima Philby"ego. Ja wiem, że są naukowcy, którzy chcieliby żeby było inaczej, ale taka jest prawda. Poznałem ich dopiero po 1990 roku. A co do Solidarności, to miała ona swój ogromnie ważny, historyczny udział w końcówce zimnej wojny wywiadów.
- Jak ciebie zwerbowano?
- Obroniłem pracę magisterską i miałem propozycję pozostania na uczelni. Byłem już żonaty i nie mieliśmy, gdzie mieszkać. Waletowałem u żony na Żwirkach. Właściwie to chciałem iść do pracy w milicji i łapać morderców seryjnych, a szczególnie tych z lubieżności. W milicji można było dostać mieszkanie. Napisałem pracę magisterską pod tytułem "Kryminalistyczna problematyka alibi" i przebadałem ponad 600 spraw. Kiedy okazało się, że w PRL jedyne alibi to zamroczenie alkoholowe, przeszła mi chęć do pracy w organach i zacząłem się trochę wałęsać. Miałem wujka, lekarza w szpitalu na Wołowskiej, d. Komarowa i on miał jakieś kontakty. Zapytał mnie, czy chcę pracować w służbach specjalnych. Nie wiedziałem zbyt dobrze, co to takiego, ale byłem szeroko otwarty na życie i świat. Miałem 25 lat. No i była nadzieja na mieszkanie. O tym, że będę pracował w wywiadzie, zorientowałem się dopiero na drugiej, czy trzeciej rozmowie kwalifikacyjnej. Spodobało mi się. 
- Ile czasu i gdzie cię szkolono?
- Najpierw, w sierpniu - poligon w Raduczu. Nauczyli mnie tam salutować, strzelać, meldować się i w ogóle elementarnego porządku i higieny osobistej. Lekko przeszło bo ojciec był wojskowy i ćwiczył mnie od dziecka. Przez co do wojska miałem wyrobiony stosunek. Potem, od września do czerwca Ośrodek Kształcenia Kadr Wywiadowczych w Kiejkutach. Do 1989 roku już się więcej nie szkoliłem bo świat zwariował i trzeba było się zorientować, o co w tym wszystkim chodzi. Kolejne szkolenia już po 1990 roku
- Tylko w Polsce?
- Do 1989 roku, tylko w Polsce.
- A po?
- W USA i jeszcze jednym kraju. Ale wolałbym o tym nie mówić.
- Czym się zajmowałeś w wywiadzie? Podzielmy to na lata - osiemdziesiąte, dziewięćdziesiąte i po 2000 roku.
- Będzie z tym spory problem. W latach osiemdziesiątych zajmowałem się - ogólnie rzecz ujmując - Solidarnością. Osobiście, zajmowałem się rozpoznawaniem zainteresowania zachodnich służb i ich tzw. aktywów w Solidarności. Skomplikowany i obszerny temat. Lata późniejsze - Top Secret - niestety!
- Niszczyłeś w Polsce opozycję…
- Nie niszczyłem. Nie uwierzysz, ale miałem wówczas nieodpatre wrażenie, że tak na prawdę władzy nie zależy na zniszczeniu opozycji. Mam certyfikat Komisji Weryfikacyjnej. Aczkolwiek byliśmy ważnym elementem mechanizmu. Myśmy bardzo dobrze wiedzieli, co się dzieje wokół Solidarności i innych organizacji demokratycznych. Nie zrozum mnie źle, my w wywiadzie doskonale zdawaliśmy sobie sprawę, co jest dobre dla Polski, a co nie. Ale po drugiej stronie mieliśmy zwartą, silną międzynarodówkę zachodnich służb wywiadowczych pod dowództwem CIA, zranionego niedźwiedzia na Wschodzie, NRD i Armię Czerwoną. Ja na prawdę bardzo się bałem, że to wszystko wyleci w powietrze. Miałem broń, ale nie wiedziałem co z nią zrobić. Jaruzelski nie był moim ideałem, ale teraz podziwiam go z jaką zręcznością on sobie z tym wszystkim radził. On na prawdę wszystko wiedział. Poczytaj ostatnio odtajnione dokumenty CIA dotyczące tamtego czasu, Polski. Bardzo ciekawe, ale nie dla mnie.
- Wiesz, co ja sądzę o procesie weryfikacji… To była fikcja, kogo chcieli zostawić zostawili. Członkowie komisji weryfikacyjnej sami to dzisiaj przyznają… 
- Nie wiem, byłem weryfikowany zaocznie. Ale jeżeli jest tak jak mówisz, to źle świadczy o członkach komisji, nie o nas. Tak, czy inaczej Polsce wyszło to na dobre. Ja wiem, co zrobiłem i nie mam się czego wstydzić. Decyzja komisji była dla mnie oczywista, chociaż nie zostałem przyjęty do UOP. Zresztą, nawet się nie starałem.  Patrzę ludziom prosto w twarz. Nigdy nie ukrywałem, gdzie pracowałem. Jest IPN - można sprawdzić. Mam wielu przyjaciół, którzy byli w podziemiu, czy opozycji. Powiem więcej, gdyby czas się cofnął i był znowu 1981 rok, a ja miał tę samą świadomość, co wtedy - to zrobił bym dokładnie to samo, co zrobiłem. 
- Na co powinienem zwrócić uwagę czytając odtajnione dokumenty CIA?
- Znajdziesz ciekawe dokumenty dotyczące oceny sytuacji wewnętrznej w Polsce i wokół Polski z tamtych lat. Na przykład oceny CIA, możliwej reakcji wojska polskiego na wypadek wkroczenia Rosjan. W mojej opinii Polska mogła spłynąć krwią, że Bałtyk by się zaczerwienił. Jeszcze dzisiaj komuna trzymałaby się mocno. Nie byłoby ani Kaczyńskich, ani Wałęsy, ani Kwaśniewskiego.
 
W drugiej części rozmowy porozmawiam z "NN" o nielegałach.
 
Informacje o książce http://www.czarnaowca.pl/kryminaly/nielegalni,p757739529
 
 

Zobacz także

Archiwum bloga, rok 2006 (4)

„Widzę, że politykujesz. Pchnij fortepian pod Belweder i zagraj… No, właśnie co?” Po chwili odpowiedź: „ Jakieś ludowe piosenki może?”-odparł. „A rewolucja?”-pytam. „A takie tam, gadaliśmy o tym, że ZAIKS nie ma konkurencji i dl

Rostowski odkrył w sobie duszę hycla

Rząd zamienia się w hycla?

Archiwum bloga, rok 2005 (9)

Towarem była prostytutka. I ten towar jest określony, jak on wygląda i czy to ma być taka miłość, czy taka miłość. Jeżeli się chcą zabezpieczyć, mówią o tym w chwili zamawiania, a nie w momencie, kiedy już mężczyzna ma ją posiąść -

Sprawa Papały:  Rola Zirajewskiego w spisku zmieniała się z zeznania na zeznanie (5)

Sprawa Papały: Rola Zirajewskiego w spisku zmieniała się z zeznania na zeznanie (5)

Amerykański sędzia o okazaniu Edwarda Mazura: Równie dobrze można było umieścić na jego piersi tarczę strzelniczą lub zawiesić mu nad głową tabliczkę z napisem „wybierz mnie”. Identyfikacja dokonana przez p. Zirajewskiego nigdy nie zostałaby uznana w naszym kraju.

Polecam

NEWSLETTER

WIDEO

Polecam

WIDEO

WIDEO

copyrights: SYLWESTER LATKOWSKI, LATKOWSKI.COM

Zastrzegamy sobie prawo zmiany tytułów, skracania i redagowania nadsyłanych tekstów. Nie ponosimy odpowiedzialności za treść ogłoszeń.

Istnieje możliwość cytowania fragmentów tekstów wyłącznie z podaniem źródła - latkowski.com.

W przypadku większych cytatów i całych tekstów wymagana jest zgoda.