2011-11-06 Spowiedź "Bankiera" - część pierwsza

Policjant mówi, że to jest sprawa jak z filmu „Dług”. Ale ja nie jestem w stanie odrąbać głów tym facetom.

Nazywa się Tomasz M. W świecie przestępczym nazywają go Bankierem, Oszustem lub Łochem (to frajer, który daje się oskubać). Jest podejrzanym i oskarżonym w wielu sprawach sądowych, a jednocześnie korzysta z nadzwyczajnego złagodzenia kary za zeznania obciążające innych. Zwolniono go z aresztu, w swoich procesach odpowiada z wolnej stopy i dostaje łagodne wyroki, odsiadki w zawieszeniu, a grzywny sądy rozbijają mu na raty. Żadnego polskiego przestępcy, który nie dostał statusu świadka koronnego, nie objęto, jak jego, całodobową ochroną i nie umieszczono w tajnym mieszkaniu w nieznanym miejscu oraz nie zapewniono wiktu i opierunku na koszt państwa.  Kilka tygodni temu na łamach „Polityki” opublikowaliśmy z Piotrem Pytlakowskim reportaż poświęcony jego osobie i sprawie („P” nr 31/11-  „Rozgrywany”). ( kliknij tutaj…>>>) 

Na spotkania z nami zajeżdża z obstawą. Najpierw teren sprawdzają funkcjonariusze z ochrony, potem pojawia się on w kamizelce kuloodpornej. Podczas upału poci się niemiłosiernie. Chwilami odnosimy wrażenie, że to pewna inscenizacja Biura Spraw Wewnętrznych. Rozmowa pierwsza miała miejsce na warszawskim Ursynowie 2 czerwca 2011 roku.

Stenogram rozmowy z Tomaszem M. (rozmawiają Sylwester Latkowski i Piotr Pytlakowski)

- Dlaczego jest pan tak chroniony? Na spotkanie przyjechał pan z policyjną ochroną. Nie odpuszczają pana na krok.

- Za moją głowę wyznaczona jest nagroda, oprócz tego cały czas wychodzą informacje… Niestety wychodzą z CBŚ, z KGP i prokuratury…. Dlatego ochrona jest wzmocniona. Obawiam się już wszystkiego. Boję się samemu chodzić. Największe zagrożenie odczuwam ze strony organów ścigania… Zanim się z panami spotkałem wielokrotnie interweniowałem w wielu instytucjach… Popełniane są przestępstwa przez prokuratorów prokuratury okręgowej w Poznaniu, od których przeciekały informacje od przestępców…. Mam również w zarzutach korumpowanie osób związanych z wymiarem sprawiedliwości… Na podstawie moich zeznań zostali aresztowani funkcjonariusze.

- Zagrożony jest pan przez funkcjonariuszy?

- Tak, przez funkcjonariusza poznańskiego CBŚ KGP, który objęty jest w tej chwili śledztwem. (Pada jego nazwisko.)

- Nadal pracuje?

- Oczywiście. Ma się świetnie. Dziwnym zbiegiem okoliczności prowadził te same sprawy, z tą samą panią prokurator, która je potem umarzała. To prokurator (pada nazwisko). W 1998-1999 roku miało miejsce porwanie mojego przyjaciela, Z., wtedy wyciszono sprawę. Chodziło o duży przemyt papierosów. Jego ojciec był prezesem banku. Doszło do uprowadzenia i zabójstwa. Tę sprawę prowadzi pani prokurator (pada nazwisko), umarza ją. Co się dzieje? Znajdują się  świadkowie. W międzyczasie wypływa sprawa taśmy, jeden ze świadków chciał zostać świadkiem incognito, poszedł do poznańskich policjantów i zaczął o tym opowiadać. To przesłuchanie było nagrywane. I przestępcy tę taśmę otrzymują. Nie pamiętam za ile ją kupili, za tysiąc euro lub marek…? Przestępcy w Poznaniu do dzisiaj mają niesamowite wpływy… Funkcjonariuszem przewijającym się we wszystkich sprawach jest (pada nazwisko).  On i pani prokurator dziwnymi zbiegami okoliczności, w które już przestałem wierzyć, będą się zawsze przewijać. Następnie mamy sprawę zabójstwa w dyskotece Bluenot, prowadzi ją ta sama pani prokurator. Umorzenie. Przestępca, który jest za to odpowiedzialny, Andrzej K., ma bardzo mocną grupę w Poznaniu. Nietykalny człowiek…. Składam zeznania, postepowanie jest wznawianie, dowiadują się o tym przestępcy. Następna sprawa, to zabójstwo na ulicy Zamkowej… Tam zamieszany jest Makowiec, cała jego rodzina siedzi przez moje zeznania, teraz wyszła na wolność jego żona i jest fama na mieście, że zapłaci 100 tys. euro za każdą informację gdzie przebywam… To zabójstwo również jest umorzone. Sprawę znowu umarza pani prokurator i przewija się w niej ten sam funkcjonariusz… 

- Skąd pan wiedział o tych sprawach?

Ja w tamtym okresie prowadzę różne interesy, wcześniej kończę studia, nostryfikuję dyplom w Stanach i wracam do Poznania. Prowadzę knajpę, dyskotekę. Zaczynam mieć niestety kontakt z osobami ze świata przestępczego. W 2002 lub 2003 otrzymuję propozycję zarobienia dość sporych pieniędzy. Wchodzę w tę interes, jest to moje pierwsza rzecz, którą robię bezprawnie. Interes się wypierdala, w związku z czym jesteśmy szukani przez policję. Wykładam szybko 200 tys. złotych i korumpuję za pośrednictwem dwóch adwokatów dwóch funkcjonariuszy policji, którzy tę sprawę prowadzą. Wszyscy zostają aresztowani do tej sprawy, ja jedyny odpowiadam z wolnej stopy. Ale ukrywając się, a prowadziłem restaurację, dyskotekę, parkingi strzeżone, nie miałem możliwości dostępu do gotówki. Jadę do faceta o pseudonimie Mydełko, pożyczam od niego 40 tys. złotych na 20 procent tygodniowo. Pożyczam, bo mam dom i wiem, że jak wyjdę z tarapatów, to go od razu sprzedam. Okazuje się, że dom zostaje zabezpieczony do sprawy, w której byłem poszukiwany. Sprawa gospodarcza, wyłudzenie 6-7 mln złotych…. Jadę po raz kolejny do Mydełka, z człowiekiem, który mi go polecił. Słuchaj, mówię mu, w tej chwili nie mogę sprzedać tego domu. Owszem, pożyczyłem, dług to świętość. Mam prośbę, przełóżmy te odsetki, i tak zarobiony będziesz. Wtedy zostaję po raz pierwszy pobity. Mam płacić co miesiąc. Zaczynam spieniężać różne rzeczy, sprzedawać zegarki. Narasta cały czas dług. I on sobie dolicza te osiem tysięcy, jeśli mu nie przywiozę, dolicza cztery tysiące, itd. Dług staje się horrendalny. Przyjeżdżam do niego aby spłacić cały dług, okazuje się, że oddałem mu tylko jedną cześć odsetek. Zaczynam nie płacić dzierżaw za parkingi, żeby mu wozić pieniądze, jak idiota. Myślałem, że frajerstwem jest pójście na policje i zgłoszenie tego. A powinienem to zrobić. Pożyczam od rodziny pieniądze, żeby mu oddawać. Pojawia się fama, że pojawił się w Poznaniu dobry płatnik, „łoch”. Pożyczy mu się parę złoty i jak mu da łupnia, to przyniesie, i przede wszystkim nie pójdzie na policję. Cały czas płace jak idiota, odsetki, kary.  Zgłaszam się do innej osoby. Jest to Tomasz P. (pada nazwisko), skazany w tej chwili na 15 lat więzienia, za porwanie biznesmena. 

Zapala kolejnego papierosa. Popija wodą, schyla głowę, pokazując bliznę na czole:

- Tomasz P. i Marcin P. zrobili mi właśnie ten skalp, o czym za chwilę opowiem. P. jest synem Jana P., człowieka związanego z „Solidarnością”. Przyjaciel byłego szefa gabinetu prezydenta. Jest także przyjacielem mojego niedoszłego teścia (pada nazwisko), prezesa (nazwa dużego przedsiębiorstwa farmaceutycznego). Ten z kolei... (padają nazwiska) Teść miał czerwonych przyjaciół, a Jan solidarnościowych. Polecają mi P., że on może mi pożyczyć pieniądze by spłacić tamten dług. 

Ochroniarze siedzą obok przy stoliku. Nie spuszczają z nas wzroku.

- Więc pojawia się w moim życiu kolejny człowiek, P. Pożyczam od niego i jadę do Mydełka. Ten mówi, że to za mało, rzuca abstrakcyjne kwoty. Przyjeżdżam do niego samochodem narzeczonej, Alfa Romeo. W sprawę jest już zaangażowana cała moja rodzina. Pożyczam od jednych, by oddać drugim. Wpadam w spiralę długów. P. uprowadza mnie. Zapraszają mnie do knajpy, pod pozorem omówienia jakiegoś interesu. Wywlekają mnie stamtąd, a potem… Byłem związany streczem. Plucie. Jestem rażony prądem. Oddają na mnie mocz. Strzelają do mnie z trasera. Zdejmują mi skalp. Miałem bliznę po wypadku, uznali, że trzeba ją poprawić i zrobić taką aureolę. I mówią, że tylko im mam płacić.  Wypuszczają mnie po kilkunastu godzinach. Jadę do Mydełka, ten nieubłagany, żąda kasy i podcinają mi ucho. Pokaz mocy. Płacisz P., płacisz mi. Jestem wykończony psychicznie i fizycznie. Jestem zmiażdżony finansowo. Od pierwszego uprowadzenia mam takie stany lękowe, że nie wyrabiam. Kiedy wracam od Mydełka, chcę od ojca pożyczyć pieniądze. Ten mówi, że nie ma to sensu, powinienem iść na policję. Organizuje mi spotkanie z wujkiem, który jest policjantem. Ten kieruje mnie do CBŚ. Trafiam tam, z polecenia, opowiadam, nic nie jest notowane. Proszę, żeby nie było nic na protokół. Płaczę. Straciłem męstwo, honor. Czułem się jak gówno. Policjant I. mówi, że to jest sprawa jak z filmu „Dług”.  Ale ja nie jestem w stanie odrąbać głów tym facetom. Jestem normalnym człowiekiem, który pobłądził, wpieprzył się w bagno. Jest to początek 2006 roku.  Facet mówi, dobrze, zastanowię się, co z tym zrobić. Dwa dniu później mam spotkanie w hotelu Mercury w Poznaniu z Mydełkiem. Nie boję się, bo hotel jest przecież monitorowany. Towarzyszy mi też jedna osoba. Na tym spotkaniu, Mydełko do mnie mówi, zachciało ci się filmu „Dług”, to, kurwa będziesz miał film „Dług”. Wywożą mnie z hotelu Mercury. I dostaję naprawdę taki wpierdol, ze ledwo mogę chodzić. Mydełko mówi: CBŚ, prokuraturo, możesz sobie iść gdzie chcesz.

Zobacz także

Rutkowski: Nie przeproszę. Zwiastun I odcinka (WIDEO)

Rutkowski: Nie przeproszę. Zwiastun I odcinka (WIDEO)

Sylwester Latkowski przygląda się znanym ludziom, którzy przeżyli załamanie kariery. Znany dokumentalista (nakręcił m.in. "Blokersów" i "Zabić Papałę") przepytuje zarówno dawne gwiazdy, które nie mogą albo nie chcą wrócić na szczyt, jak i te postaci, którym udało się podźwignąć. Wszyscy decydują się na szczerą rozmowę z Latkowskim. Nie po to, żeby się skarżyć - po prostu chcą opowiedzieć swoją historię.

Wałęsa Klamana inspirowany Hitlerem?

Wałęsa Klamana inspirowany Hitlerem?

Kilka lat temu artysta Grzegorz Klaman zadał pokutę Lechowi Wałęsie, czy teraz postąpi tak samo ze sobą?
Grzegorz Klaman w 2005 roku w ramach wystawy "Strażnicy doków", zrealizował instalację zatytułowaną „Izba Pamięci Lecha Wałęsy”, której centralną postacią był klęczący Lech Wałęsa.
Cztery lata wcześniej, w 2001 roku powstała rzeźba Maurizio Catellana przedstawiająca klęczącego Adolfa Hitlera.

Archiwum bloga, rok 2005 (4)

Spotkanie na mieście. W klapie Roberta Jarosza widzę znaczek: Czerwone kółko na białym tle otoczone przez czarny krąg. – „Co on oznacza?”- pytam. – „Czerwoni w okrążeniu” – wyjaśnia. Marek Sierocki siedzący z nami przy stole wspomi

Znałem nielegałów - druga część rozmowy z autorem powieści

Znałem nielegałów - druga część rozmowy z autorem powieści "Nielegalni"

Sama technika nielegałów nie jest niczym nowym. Problem teraz to DNA, systemy biometryczne, systemy ewidencyjne... ale... jest tarcza, jest miecz - czyli KGB.

Polecam

NEWSLETTER

WIDEO

Polecam

WIDEO

WIDEO

copyrights: SYLWESTER LATKOWSKI, LATKOWSKI.COM

Zastrzegamy sobie prawo zmiany tytułów, skracania i redagowania nadsyłanych tekstów. Nie ponosimy odpowiedzialności za treść ogłoszeń.

Istnieje możliwość cytowania fragmentów tekstów wyłącznie z podaniem źródła - latkowski.com.

W przypadku większych cytatów i całych tekstów wymagana jest zgoda.