2011-11-24
Sitwa w sprawie Olewnika
Fragment artykułu napisanego we wrześniu 2009 roku z Piotrem Pytlakowskim. Artykuł ostatecznie się nie ukazał. I nie chodziło o cenzurę. Po prostu, uznaliśmy, że damy czas prokuraturze.
Gdańska prokuratura sprawdza kolejną hipotezę, o spisku zawiązanym przez grupę wywodzącą się z dawnej SB i MO, a potem ulokowaną w policji i innych służbach III RP. Opowiada o tym pewien starający się o status świadka koronnego płocki biznesmen. Za wielomilionowe oszustwa na podatku VAT skazano go na więzienie. Ukrywa się, ale z prokuraturą chce współpracować.
W latach 90. jego interesy szły świetnie, ale kiedyś został zatrzymany na granicy. Jako powód podano podejrzenie, że przemyca narkotyki. Narkotyków nie znaleziono, został zwolniony, a już niedługo zaprosił go na rozmowę komendant wojewódzki policji w Płocku Maciej Książkiewicz. Był przyjacielski, współczujący. Zaproponował przedsiębiorcy bliższą znajomość. Zaczęli spotykać się na gruncie prywatnym. Wkrótce biznesmen dopuścił komendanta do swojej spółki. To miała być dla niego gwarancja bezpieczeństwa. Tym bardziej, że Książkiewicz powoływał się na swoje mocne wejścia w Warszawie, opowiadał o przyjaźni z Romanem K., szarą eminencją w MSWiA. Skończyło się aferą. Kontrola skarbowa wykryła wielomilionowe wyłudzenia. Tę wersję potwierdzają wpisy do KRS. W zarządzie założonej przez biznesmena spółki wciąż zasiadają dwie osoby prawdopodobnie z rodziny byłego komendanta, noszą to samo nazwisko.
Według śledczych w podobny sposób próbowano podejść Włodzimierza Olewnika. Proponowano mu przejęcie upadających zakładów mięsnych na Służewcu. Oficjalnie właścicielem miał być podstawiony figurant, jakaś firma-słup. Nieoficjalnie zaś cichymi udziałowcami byliby Olewnik i Książkiewicz. Ten drugi miał dać know-how, a ten pierwszy pieniądze. Niewielkie, w sumie ok. 700 tys. zł. Sam Olewnik pytany o propozycje rzekomo składane przez Książkiewicza, odpowiada mgliście, że owszem, ten coś proponował, ale on, czyli Olewnik, udawał jedynie zainteresowanie, przeciągał rozmowy, nie ufał rozmówcy. Przed komisją śledczą dopowiedział, że Książkiewicz zaprosił go kiedyś do loży dla VIP-ów na wyścigi konne na Służewcu, miał tam być Waldemar Pawlak. Ale nie poszedł, bo nie interesował go biznes proponowany przez komendanta. „Nie lubię spółek” – oświadczył.
Maciej Książkiewicz do 1999 r. był płockim komendantem, a po reformie administracyjnej, został wiceszefem Mazowieckiej Komendy Policji w Radomiu. Swego czasu lansowano jego kandydaturę na stołek komendanta głównego. Nie wszyscy pamiętają, że popierali go wówczas ludowcy z PSL. We wrześniu 2003 r. w wieku 57 lat nagle zmarł we własnym domu. Według jednej wersji przyczyną był atak serca, według innej chorował na raka. Do dzisiaj niektórzy całkiem poważnie podejrzewają, że śmierć i pogrzeb byłego komendanta były jedynie mistyfikacją, rzekomo zmarły żyje i się ukrywa. Echa tej nieprawdopodobnej hipotezy pobrzmiewały też podczas obrad sejmowej komisji śledczej. Posłowie dopytywali świadków, czy byli uczestnikami pogrzebu Książkiewicza i czy było tam coś, co zwróciło ich uwagę.
Na zdjęciu artykuł z Policyjnego Głosu Mazowsza, październik 2003 r.
Zobacz także
Amerykański sierżant włamuje się do trzech domów w południowym Afganistanie i dokonuje
metodycznie zabójstw co najmniej 16 cywilów, w tym dziewięcioro dzieci,
czwórka z nich to dziewczynki poniżej sześciu lat "Boże, przebacz nam. Amerykanie, mamy to finansować?." - pyta dokumentalista, reżyser i autor książek Michael Moore.
Maciej Świeszewski tłumaczy czym jest współczesny lumpenart. To zafajdane spodnie, brudny łeb i malowanie byle czego.
Upublicznienie raportu z likwidacji WSI niestety nie będzie trzęsieniem ziemi dla polskich mediów, jak sądzą niektórzy. Ten raport nie zawiera całej prawdy o gangrenie toczącej środowisko mediów. Co z UOP, ABW, Agencją Wywiadu, CBŚ? Dzisiejsi
To, co działo się na sali rozpraw gangu Człowieka z Lasu miało znamiona buntu.