2011-12-20 Wraca sprawa b. szefa śląskiej policji. Oto jak wyjaśniał...

Przed Sądem Apelacyjnym w Szczecinie ruszył proces b. szefa śląskiej policji generała Mieczysława K., który w marcu br. został skazany na trzy lata więzienia m.in. za ujawnienie tajemnicy służbowej.

Od wyroku odwołali się i prokurator, i obrońca.

Generał Mieczysław K. bronił się, wyjaśniając pewne kwestie w liście, napisanym w 2004 roku.  Odniosłem się do tego w książce "Zabić Papałę", w rozdziale "Co Papała robił na Jasnej Górze?"

"Nie potrafię pisać pamiętników, ale postanowiłem w wieczór Trzech Króli zebrać i opisać pewien fragment mojego życia zawodowego, który nazwałbym „udział w aferze paliwowej” (…)
Zacznę od wiosny 1997 r.; niespodziewanie wytypowany zostałem na wyjazd służbowy z delegacją KGP do Wielkiej Brytanii (byłem wówczas Komendantem Wojewódzkim Policji w Częstochowie). W skład delegacji wchodzą: k-dt Główny Policji Marek Papała, Dyrektor Biura PZ KGP – Borucki, Paweł Biedziak – wówczas rzecznik prasowy KWP w Szczecinie oraz ja. Nie mogłem zrozumieć, co ten skład oznaczał (…)
W samolocie do Londynu siedziałem obok k-dta Papały. Wrócił do rozmowy, jaką zapoczątkowałem na lotnisku i powiedział, że obok afery alkoholowej czy papierosowej w naszym kraju zacznie się afera paliwowa. Biorą w niej udział wysocy urzędnicy administracji państwowej, a główne „skrzypce” odgrywają w niej byli i obecni pracownicy służb specjalnych. Nakazał mi, abym się wziął za tę sprawę w Częstochowie i, jeżeli będę posiadał informacje o urzędnikach państwowych, mam mu osobiście meldować. Na moje pytanie, dlaczego akurat takie polecenie redaguje wobec mnie, odpowiedział, że w Częstochowie ulokowały się firmy, które odgrywają decydującą rolę w aferze paliwowej; wymienił przy tym, że chodzi mu głównie o firmę „Note”.
W tym czasie Wydział ds. PG KWP w Częstochowie zajmował się już tą firmą; miałem szczątkową wiedzę, powiedziałem k-dtowi, że coś wiem, ale zbyt mało, istotnie pojawiło się nazwisko Janiszewski (syn szefa URM za rządu gen. Jaruzelskiego).
Byłem zaskoczony wiedzą k-dta Papały, z rozpracowania, jakie prowadziliśmy, meldunki były nazbyt ogólne, a KGP nie wykazywała zainteresowania tą sprawą.
Dzisiaj wiem, że k-dt Papała bywał w Częstochowie dwa, trzy razy w miesiącu „Inco gnito”. Uczestniczył w spotkaniach na Jasnej Górze. Nie wiem, kto brał udział, były to spotkania w wąskim gronie, uczestniczyli w nich znani ludzie polityki i biznesu (ja nigdy nie byłem). Jestem przekonany, że wiedzę czerpał z tych spotkań, albowiem ich organizatorem był zakonnik, czynny agent byłego Wydziału IV SB, darujcie, że nie wymienię jego nazwiska. Posiadam dokumenty potwierdzające, że był agentem, materiały źródłowe przejął w całości UOP i korzysta z jego usług do dzisiejszego dnia (zakonnik ten, o. Ireneusz Pompa, zmarł w 2007 roku, od aut.). Wtrącę tylko, że dopiero teraz wiem, dlaczego Artur Kawalec otrzymał poręczenie społeczne Klasztoru na Jasnej Górze.
W czasie wizyty JP II w 1997 na Jasnej Górze k-dt Papała  przyjechał do klasztoru z panem ministrem Zbigniewem Sobotką. W rozmowie ze mną chciał się koniecznie dowiedzieć, czy znam zakonnika (agenta); potwierdziłem, pokazałem go na ekranie telewizora w czasie transmisji mszy.
Poleciłem, aby rozpracowywanie firmy „Note” przyspieszyć, doszło do realizacji sprawy (…) Nie zdążyłem niczego przekazać k-dtowi Papale, gdyż został odwołany, ale, jak zdążyłem się zapoznać z materiałem, miał rację (…)
Wiosną 2000 r. poprosił mnie o spotkanie Zbigniew Sobotka, były wiceminister spraw wewnętrznych i adm., wówczas poseł SLD. Znaliśmy się wcześniej. Spotkanie odbyło się w Warszawie, w lokalu na ul. Puławskiej. Opowiadał mi, jak przygotowują się do kampanii wyborczej, że w sztabie SLD intensywnie pracują nad programem bezpieczeństwa i porządku publicznego, a zespołem w tej sprawie kieruje Roman Kurnik. Sugerował, abym zapoznał się z materiałami, jakie przygotowują, i wyraził opinię.
Zorientowałem się, że cel naszego spotkania jest zupełnie inny i nie myliłem się. Zbigniew Sobotka poprosił mnie, abym osobiście zajął się sprawą biznesmena ze Śląska, który ma kłopoty, nachodzą go jacyś ludzie, musi płacić haracze itd. Widziałem, że rozmówcy mojemu bardzo na tym zależy; wspomniał, że na kampanię wyborczą potrzebują pieniędzy, a firma, o której rozmawiamy, jest temu bardzo przychylna. Na zakończenie spotkania Zbigniew Sobotka wręczył mi wizytówkę tego biznesmena, na jej odwrocie własnoręcznie wpisał jego telefon komórkowy. Ważnym dla mnie było, że numer telefonu wpisał z pamięci. Na wizytówce było: Biuro Handlowe „BFPD” S.A. Janusz Bauerek Prezes, Katowice ul Barbary 21 A. 
Po jakimś czasie zaprosiłem do siebie na rozmowę Janusza Bauerka. Powiedział mi, że jego firma zajmuje się handlem węglem, stalą i olejem napędowym. Główne składy tych towarów znajdują się w Sławkowie. Jego problemy sprowadzają się do tego, że od pewnego czasu przyjeżdżają do niego ludzie z okolic Gdyni i Bydgoszczy, zmuszają go do tego, aby przyjmował do obrotu olej napędowy niewiadomego pochodzenia, a w zamian płacił im węglem i stalą. Ten człowiek zachowywał się bardzo dziwnie; odniosłem wrażenie, że on chciał, aby mu pomóc i problem rozwiązać, ale pod warunkiem, że sprawie nie nada się biegu oficjalnego, a on nic więcej nie powie.
Jak się później okazało po sprawdzeniu, była to firma bardzo nieciekawa. Powstała prawdopodobnie za pieniądze likwidowanego KW PZPR w Katowicach, powiązana interesami z „Colloseum”, a szczególnie w handlu wierzytelnościami z BZE w Będzinie i Sieciach Energetycznych. Rolę decydującą w jej funkcjonowaniu odgrywali czołowi działacze SLD na Śląsku (…)
Kiedy pogłębiłem sobie wiedzę, odbyłem spotkanie ze Zbigniewem Sobotką. Zadzwoniłem do Romana Kurnika, poprosiłem, aby mi spotkanie załatwił, odbyło się następnego dnia po telefonie. Nie pytano mnie nawet, o co chodzi. Przedstawiłem Zbigniewowi Sobotce całe moje ustalenia. Nie mówiłem mu tylko o rozmowie z K-dtem Papałą, nie miałem pewności, po czyjej stronie jest Sobotka. W zachowaniu Sobotki po mojej relacji wystąpiło ogromne zdenerwowanie, tak naprawdę to najbardziej interesował się sprawą Janusza Bauerka. Ciekawiło go najbardziej, czy sprawie nadałem bieg oficjalny. Opowiedział mi, że za tą sprawą stoi Roman Jagieliński (wówczas PSL, od aut.)”.
 
Na trzydziestu czterech stronach Mieczysław Kl. odręcznie spisał swoją wersję zdarzeń, które doprowadziły do jego aresztowania w związku z podejrzeniem o sprzedaż tajnych dokumentów CBŚ mafii paliwowej.  Zbigniew Sobotka nie zaprzecza, że spotykał się z K.. Dziennikarzom „Gazety Wyborczej” (Marcinowi Rybakowi, Adamowi Zadwornemu, Marcinowi Pietraszewskiemu) mówi: 
- Prosiłem generała K. o pomoc, bo zgłosił się do mnie człowiek, który mówił, że ktoś mu grozi. Bał się o życie. Nie miał zaufania do miejscowej policji. Nie było mowy o wspieraniu SLD. 
Sobotka potwierdził dziennikarzom, że zagrożonego biznesmena polecił jego trosce poseł Roman Jagieliński. Jagieliński tę wersję potwierdza.
Niestety nie można sprawdzić tego, czy rozmowa K. z Papałą w sprawie mafii paliwowej odbyła się naprawdę. Wiadomo jednak, że K. nie sporządzał notatek służbowych z kontaktów z ludźmi, uznawanymi za bossów mafii paliwowej. Należy więc wątpić, że prowadził tajne śledztwo na polecenie generała Marka Papały. Prawdą jednak jest to, co napisał  były komendant śląski o wizytach Marka Papały w zakonie Paulinów.
Spotkania Papały na Jasnej Górze nigdy nie miały charakteru oficjalnego. Wiadomo, że od trzeciego października 1997 do końca marca 1998 roku generał Marek Papała regularnie, dwa albo trzy razy w miesiącu przyjeżdżał na Jasną Górę. Cel tych wizyt nie został wyjaśniony. Nie pomoże już w tym o. Ireneusz Pompa, do którego na krótko przed śmiercią zadzwonił Marek Papała, ujawniając mu, że jest śledzony.
- Papała miał dziwne zainteresowania, jak na komendanta głównego Policji – podsumowuje krótko jeden z prokuratorów w prokuraturze krajowej. – Należałoby odbrązowić generała.
 
więcej...>>>
 

Zobacz także

Postawienie obrazu w Muzeum Cinquantenaire Królewskie Muzeum Sztuki i Historii

Postawienie obrazu w Muzeum Cinquantenaire Królewskie Muzeum Sztuki i Historii

Fotorelacja z postawienia obrazu "Ostatnia Wieczerza" w Muzeum Cinquantenaire – Królewskie Muzeum Sztuki i Historii, 6-7.11.2011r.

Zatrzymanie Pruszkowa - część druga

Zatrzymanie Pruszkowa - część druga

Centralne Biuro Śledcze powstało piętnastego kwietnia 2000 roku rozkazem komendanta głównego policji z dwudziestego dziewiątego lutego. Rozbicie gangu pruszkowskiego było pierwszą poważną akcją nowej formacji – niejako chrztem bojowym.

Fakty sobie, a sąd sobie

Fakty sobie, a sąd sobie

Na kilkanaście minut przed rozprawą, przychodzi do pani sędziny inna, ta sama, która rok temu również odrzuciła moje zażalenie. Przypadek?

Spotkanie na szczycie

Spotkanie na szczycie

Można powiedzieć, że było to spotkanie na szczycie. Prawie w samo południe. "Nielegalni" i "Biuro Tajnych Spraw, kulisy Centralnego Biura Śledczego" na Warszawskich Targach Książki. Stoisko wydawnictwa "Czarna Owca". Vincent V. Severski, postanowił pokazać twarz (ten po środku). Po lewej Piotr Pytlakowski, po prawej Sylwester Latkowski.

Polecam

NEWSLETTER

WIDEO

Polecam

WIDEO

WIDEO

copyrights: SYLWESTER LATKOWSKI, LATKOWSKI.COM

Zastrzegamy sobie prawo zmiany tytułów, skracania i redagowania nadsyłanych tekstów. Nie ponosimy odpowiedzialności za treść ogłoszeń.

Istnieje możliwość cytowania fragmentów tekstów wyłącznie z podaniem źródła - latkowski.com.

W przypadku większych cytatów i całych tekstów wymagana jest zgoda.